Blog Izy Budajczak-Moder
sobota, 24 marca 2018
Pierwsze, w tym roku szkolnym, egzaminy Tymka.

...

23:08, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 marca 2018
Jutro w Sejmie o edukacji domowej!

W dniu 15 marca br. Ministerstwo Edukacji Narodowej wydało na życzenie sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży „informację na temat tzw. edukacji domowej wobec zmian ustawowych” (podkr. moje), którą posłom tej Komisji ma przedstawić bodaj sama Pani Minister na spotkaniu w dniu 20 marca, tj. jutro.

 Nie bardzo wiem, dlaczego posłowie tej komisji, którzy nie zaangażowali się w usunięcie szkodliwych zapisów ustawy Prawo oświatowe, zanim została ona przez Sejm przyjęta, dziś, po upływie zaledwie sześciu miesięcy, kiedy jeszcze niewiele mogło się polskim edukatorom domowym przydarzyć, pytają: „Jak tam sprawy edukacji domowej”. To fakty ewidentnej dyskryminacji powinny ową opozycję motywować do fundamentalnych działań na gruncie prawnym.  

Wróćmy jednak do tzw. „baranów”, tj. ministerialnej „informacji”. Po pierwsze, brak w niej jakichkolwiek danych o pierwszych efektach jakie wywołały nowe przepisy. A takie już się pojawiają. MEN nie mówi nic o problemach stwarzanych rodzicom życzącym sobie edukacji domowej dla własnych dzieci przez publiczne poradnie psychologiczno-pedagogiczne. Te ostatnie albo odmawiają wydania wymaganych przez ustawę opinii (ponieważ brak klarownych w tym względzie przepisów!), albo wydają opinie negatywne, niekiedy wręcz uzurpując sobie prawo do „wydawania odmowy zgody” na domową edukację. Ciekawe, kto ich do tego „zachęca”?! Nota bene, kwestia zmiany przepisu dotyczącego pozyskiwania opinii poradni psychologiczno-pedagogicznych została w tej tzw. informacji całkowicie przez MEN pominięta, a przecież to właśnie z tego zapisu w projekcie ustawy Prawo oświatowe Pani Minister najobszerniej tłumaczyła się w piśmie do Komitetu Stałego Rady Ministrów (sic!).

Wykręt, jaki MEN w zamian oferuje w swojej tzw. informacji, jest biurokratycznym bełkotem, tj. przywoływaniem przepisów powszechnie znanych, połączonym z kilkoma pozorowanymi argumentami przepisy te „uzasadniającymi”. Te niby-argumenty to oczywista hipokryzja.

Zaczyna się od samochwalstwa, jak bowiem inaczej potraktować zdanie: „Ministerstwo Edukacji Narodowej tworzy takie rozwiązania prawne, aby w tym zakresie (tj. edukacji domowej – przyp. mój) wspierać rodziców, a uczniom umożliwić jak najlepsze warunki kształcenia”.

Pisze MEN dalej, iż wprowadzenie wojewódzkiej rejonizacji „wiąże się bezpośrednio z potrzebami zgłaszanymi przez rodziców w zakresie możliwości korzystania z pomocy szkoły”. Tu, niestety, manipulacyjnie wykorzystano roszczenia członków tzw. grupy roboczej, złożonej przede wszystkim z przedsiębiorców oświatowych. Z całą pewnością rodzice edukacji domowej nie prosili osobiście MEN o „takie” wsparcie.

Kolejna, związana z rejonizacją manipulacja MEN dotyczy pozornie rzetelnej konstatacji, iż przepisy nie przewidują istnienia szkół specjalizujących się w kształceniu w systemie domowym, a stąd mogą ją prowadzić wszystkie publiczne i niepubliczne szkoły oraz przedszkola. MEN pomija pragmatyczny fakt, iż szkoły publiczne nie tylko nie mają żadnego interesu w prowadzeniu, szczególnie pojedynczych, przypadków edukacji domowej, ale że wręcz uznać je mogą za kłopot formalno-organizacyjny dla siebie. Z kolei mniej liczne szkoły i przedszkola niepubliczne mogą obawiać się edukacji domowej, gdyby miała ona być pretekstem do wzmożonych kontroli. A takie dotykają szkoły współpracujące z domowymi edukatorami.

Nieuzasadnioną prawnie sugestią MEN jest dalej uwaga, iż uczniowie, którzy uzyskali zezwolenie na edukację domową przed 1 września 2017 r. mogą ją realizować „do czasu określonego w ww. zezwoleniu”. O tym, że dyrektor szkoły, wydający rzeczone zezwolenie, nie dysponuje możliwością arbitralnego określenia owego „czasu” stanowi oficjalna interpretacja MEN z 2010 r. (do odnalezienia na stronie Instytutu Educatio Domestica: Porady prawne). Granicę stanowi tu koniec danego cyklu kształcenia (koniec roku „zerowego”, koniec podstawówki, tymczasem jeszcze koniec gimnazjum i koniec szkoły ponadgimnazjalnej).

Wreszcie sprawy finansowe. MEN utrzymuje, że koszt kształcenia uczniów edukacji domowej jest „znacznie niższy”, zapewne od tego dla uczniów „normalnych”. Skąd to wiadomo MEN nie podaje, można się jednak domyślić, że albo jest to efekt wyliczeń „wybitnych specjalistów” z Ministerstwa, albo - zapewne też „wybitnych” - samorządowców. W ogóle wychodzi na to, iż subwencja to pieniądze samorządów, a nie jakichś tam obywateli-podatników (cytuję: „… podstawową funkcją części oświatowej subwencji ogólnej jest finansowe wsparcie jednostek samorządu terytorialnego tak, aby ukształtować wysokość ich dochodów na poziomie adekwatnym do wymiaru zadań oświatowych”). Czy należy się zatem dziwić, że owe samorządy tak naciskają na ukrócenie edukacji domowej?! Co ważniejsze, „finansowanie edukacji domowej pozostawiono” w 2018 na poziomie roku 2017. Ale w latach następnych może zostać dowolnie zmniejszone, jeśli taka będzie wola Rządu, i życzenie samorządów, dodajmy.

Czy to jednak najgorsze, co może spotkać polską edukację domową?! Oczywiście nie! Już szereg wcześniejszych enuncjacji (tu np. nigdy przez MEN nie skomentowana publiczna wypowiedź byłej P. wiceminister T. Wargockiej, że dzieci edukacji domowej i tak „wkrótce” wrócą do szkół obwodowych) oraz aktualne doniesienie z kręgu Sekcji Drugiej Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie (pn. Edukacja, Młode Pokolenie, Sport) o podzielanym jakoby przez członków tej Sekcji przeświadczeniu, iż wszystkie polskie dzieci i cała młodzież powinny chodzić do szkoły, wskazują na to, iż nadchodzi dla polskiej edukacji domowej „zima”, która sprawi psychologiczną satysfakcję aktualnym elitom MEN, ucieszy „klasę oświatowców”, pazernych polskich samorządowców oraz kochające „mrozy” polityczne władze Niemiec, którym rodzicielska samodzielność w zakresie edukacji od stu już prawie lat przeszkadza i których uwiera taka rozpustna swoboda u ukochanego sąsiada.

A jedyna sensowna prośba, jaką mogliby posłowie sejmowej Komisji jutro Pani Minister przedłożyć, to prośba o Jej personalne, pisemne zobowiązanie, że edukacja domowa za Jej rządów nie zostanie w Polsce zdelegalizowana, albo tak utrudniona, że sama zniknie! Na razie wygląda, iż chodzi przynajmniej o to drugie!

 

23:15, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
Piąte seminarium za nami!

...

23:04, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 lutego 2018
Konferencja w Szczecinie

...

23:49, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
58 lat, czas leci!

...

23:38, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
Czwarte seminarium z cyklu: Edukacja dla dziecka i jego rodzica.

W sobotę (10 lutego br.) spotkaliśmy się z rodzicami edukacji domowej na kolejnym seminarium, w ramach którego mowa była o sposobach kształcenia sprawności umysłowych. Do zobaczenia w marcu!

23:35, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 stycznia 2018
Minister Zalewska niezatapialna!?

Kiedy w 1995 roku rozpoczynaliśmy wspólnie z mężem edukację domową naszych dzieci, nie wiedziałam jaka przyszłość nas czeka. Bywało różnie! 

Minęło przeszło dwadzieścia lat, a ja nadal uważam, że edukacja domowa jest czymś szczególnym, czymś pięknym, ... czymś magicznym!

Mój apel do nowej/starej Pani Minister: Don't kill the magic!

Z dedykacją dla Pani Zalewskiej: https://www.youtube.com/watch?v=_R4qb6_RPUc

12:07, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 stycznia 2018
Nowy Rok 2018

00:40, mamareszke
Link Komentarze (2) »
sobota, 30 grudnia 2017
Czasem chcesz się pożalić, ale nie masz do kogo – czyli o traktowaniu polskich dzieci edukacji domowej z zagranicy

Któż nie zna piosenki z czołówki „Klanu”, z tym sławnym wersem? Cóż też z tego, że zawiera on brzydki błąd składniowy, skoro i inni „wielcy” Polacy (politycy i celebryci) podobne i wszystkie inne językowe błędy całkowicie „bez krępacji” popełniają.

Oto aktualna Pani Minister od Edukacji Narodowej, złożyła oświatowym obywatelom (nauczycielom, rodzicom i uczniom) bożonarodzeniowe życzenia. Pisze w nich m.in. Życzę Państwu również zadowolenia i sukcesów z podjętych wyzwań. Jeśli - na upartego - można jeszcze życzyć zadowolenia z samego podejmowania wyzwań, niezależnie od efektywności tego podejmowania, to już całkowitym gwałtem na polskiej frazeologii i rozumie jest życzenie komuś „sukcesów z podjętych wyzwań”.

A chociaż tekst ten mógł zostać napisany przez jednego z ministerialnych „wybitnych specjalistów”, jak czule nazywa Pani Minister swoich funkcjonariuszy z Szucha, to zawodowa polonistka, jaką Sama jest, winna była sprawdzić swoje „osobiste” życzenia! Gdyby do Pani Minister ten mój tekst jakoś dotarł, to mam nadzieję, iż w świąteczny czas miłosiernie odpuści Ona sankcje dla, lojalnego przecież, ministerialnego „pisarczyka”!

Furda tam jednak łamanie reguł języka, nawet u Nauczycielki Narodu, kiedy w życzeniach przekracza się reguły moralności! Tak bowiem można interpretować, również logicznie splątany, fragment tych samych życzeń, który biegnie następująco: Najserdeczniejsze życzenia kieruję również do kadry pedagogicznej, rodziców i uczniów – przedstawicieli Polonii i Polaków mieszkających poza granicami naszego kraju. Niech nadchodzące Święta i Nowy Rok upłyną w spokoju, ciepłej i serdecznej atmosferze, a radość i nadzieja towarzyszą Państwu każdego dnia.

Jeśli te słowa to nie cyniczne szyderstwo, to hipokryzja względem Polaków mieszkających na obczyźnie w nich zawarta przewyższa inne obłudne deklaracje krajowych władz, jeśli wziąć pod uwagę prawdziwe tych władz „dokonania”.

Przypomnijmy: Pani Minister Zalewska, bezkrytycznie wsparta w Sejmie przez koleżeństwo z PIS-u, wprowadziła wobec edukacji domowej wojewódzką „rejonizację”, przede wszystkim po to (motywację tę podał P. Wiceminister Maciej Kopeć w trakcie spotkania z przedstawicielem Instytutu Educatio Domestica w dniu 8 grudnia 2017 r.), by utrącić możliwość domowej edukacji dla polskich dzieci, przebywających czasowo poza granicami kraju. Legalne ułatwienia w tym względzie, wprowadzone przez wrażą koalicję PO-PSL,  należało zniszczyć, szermując hucpiarskim hasłem o dokonujących się w tym zakresie finansowych nadużyciach na szkodę „państwa”. Może by tak, dla porównania, MEN podało, jakie koszty zostały poniesione choćby na organizację licznych, w istocie zaś pozornych, „debat oświatowych”, przygotowujących grunt pod „epokową” reformę polskiego systemu oświaty z 2016 roku. Takich rozliczeń nigdy nie poznaliśmy!

Prawdziwie antynarodowym aktem było odebranie w ramach tej reformy polskim dzieciom i polskiej młodzieży, tymczasowo mieszkającym w innych krajach, możliwości spełniania obowiązku szkolnego i innych obowiązków edukacyjnych na polskich zasadach, przy zasłanianiu się twierdzeniem, że przecież spełniają podobne obowiązki w krajach zamieszkania, mając z jednej strony pełną możliwość powrotu do polskiego systemu oświaty, przy zagwarantowanym wsparciu na miejscu, i bogatą ofertę zagranicznych placówek państwowych. Zarówno owo wsparcie (o nostryfikacyjnej szklanej górze tymczasem zmilczę), jak i oferta są po prawdzie mizerne i daleko nie dla wszystkich. Szczególny kłopot dotyczy naszych rodaków ze Wschodu. Państwowe władze nie raczą zauważyć, że to ich i ich poprzedników działania wręcz wypędziły licznych rodaków w poszukiwaniu chleba za granicę. Nie tak winno wyglądać rzeczywiste kultywowanie polskości i pomoc polityków dla rodaków.

Ujmujących się za Polonusami w trakcie prac tzw. grupy roboczej Pana dr M. Dzieciątko i Pana mec. K. Tusińskiego ministerialne władze zwyczajnie oszukały, a ich ostatnią sejmową debatę z 21 listopada br. zignorowały, podobnie jak posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

Panie Mariuszu i Panie Krzysztofie, nie rezygnujcie! Choć nie ma się tymczasem „do kogo pożalić”, ponieważ MEN dysponuje pełną autonomią, może władza naczelna się wreszcie opamięta!

23:00, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 grudnia 2017
Polska edukacja domowa – co dalej w 2018 roku?

Wśród ostatnich doniesień medialnych, na jakie się natknęłam, a dotyczących wycinki w Puszczy Białowieskiej, pojawiła się sugestia, że w tej sprawie, jak i w kilku innych (likwidacja polskich kopalń i stoczni), liczne tropy prowadzą do Niemiec.

A co z edukacją domową? Rok 2017 był złym rokiem dla edukacji domowej w Polsce. Jej losy są niepewne. Kto ma interes w tym, żeby jej szkodzić?!

Wśród ponadnarodowych, „korporacyjnych” przeciwników naszej polskiej i, szerzej, europejskiej edukacji domowej, daleko bardziej uciążliwych i niebezpiecznych, aniżeli „pieski ogrodnika” działające w pojedynkę, poczesne miejsce zajmują dziś właśnie Niemcy. Chodzi tu o państwo oraz niektórych wpływowych jego polityków.

Ideologowie oraz przywódcy tego (a może i nie tylko tego) narodu, zawsze rościli sobie pretensje do „rządzenia” edukacją obywateli. Nie przypadkiem to królewskie jeszcze Prusy, tworzące fundament późniejszej niemieckiej mentalności, wdrożyły w 1819 roku, jako pierwsze w świecie, obowiązek szkolny dla wszystkich dzieci. Wbrew temu, co piszą niektórzy autorzy, to nie Hitler (ten wyznaczył tylko surowszą karę za to „przestępstwo”), a socjaldemokratyczna Republika Weimarska w 1919 roku zdelegalizowała edukację domową na terenie niemieckiego państwa.

Jeszcze więc trochę, a będziemy mogli wspólnie z naszymi zachodnimi „przyjaciółmi” świętować stulecie tego społecznego sukcesu! Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu już od dawna idzie w sukurs niemieckim władzom w sprawach wytaczanych przez rodziców życzących sobie edukacji domowej dla własnych dzieci, spolegliwie umarzając je wszystkie.

Może i nasze władze ministerialne – co niejednokrotnie obwieszczały – oraz władze samorządowe zdołają do tego czasu, przy „światłym” wsparciu Wielkiego Przyjaciela z Zachodu, uporać się całkowicie z polską edukacją domową?!

Zresztą i tak już na tym polu „współpracują”, prawda?!

Podejrzewam, że inicjatywa wychodzi raczej stamtąd. Niemieckim władzom od dawna nie w smak, że nie dość, iż pod bokiem mają kraj, gdzie edukacja domowa tak dynamicznie się rozwija, to jeszcze iż stanowi ów kraj edukacyjny azyl dla tych obywateli Niemiec, którzy za cenę trudów życia na emigracji chcą edukować swoje dzieci domowo.

Słyszeliśmy też o kilku antyedukacyjnodomowych „zabiegach” ze strony oficjeli różnych szczebli polityki niemieckiej (od szczebla kanclerza, przez ministra edukacji po szczebel samorządu gminnego) względem ich polskich „odpowiedników”, spośród których niejeden stał się w konsekwencji „sprzymierzeńcem” Prusaków w tej materii.

Miał rację, wielki przyjaciel Polski i Polaków, Marszałek Ferdynand Foch, twierdząc, iż Niemcy są „złym duchem Europy”.

Mam nadzieję, że polscy politycy, w tym Minister Edukacji Narodowej, dobrze przemyślą słowa tego wybitnego męża stanu!

Oby nadchodzący 2018 rok, w którym będziemy obchodzili 100-lecie odzyskania Niepodległości, był rokiem, w którym zostaną naprawione błędy względem edukacji domowej, popełnione przez rządzącą partię Prawo i Sprawiedliwość!

Czego wszystkim Państwu i sobie życzę!

23:59, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 grudnia 2017
Święta Bożego Narodzenia

Pięknie, rodzinnie, ciepło - takie powinny być Święta Bożego Narodzenia. I takie były!


18:37, mamareszke
Link Komentarze (1) »
niedziela, 03 grudnia 2017
Rodzinnie

Jest kilka dni w roku, które są ważne dla mojej rodziny. 

2 grudnia to taki bardzo ważny dzień!

18:57, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 listopada 2017
Trzecie spotkanie seminaryjne

W sobotę 25 listopada br. odbyło się kolejne seminarium z cyklu "Edukacja dla dziecka i jego rodzica". Tym razem prezentowany był podstawowy model semantyczny i sposoby na skuteczną naukę języków obcych.

21:20, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 listopada 2017
Święto Niepodległości

Dziś obchodziliśmy 99 już rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Ważna to data dla narodu. W mediach mogliśmy usłyszeć wypowiedzi dumnych Polaków o szacunku dla Ojczyzny i Jej symboli. 

Ja również jestem dumna z tego, że mieszkam w wolnej Polsce.

Ale dumna jestem też dlatego, że jestem Wielkopolanką.

W Poznaniu, stolicy naszego regionu, tegoż 11 listopada celebruje się dzień św. Marcina, biskupa Tours, czczonego przez kościół katolicki i prawosławny. Celebrowanie zaś wiąże się z dobrym jadłem. W św. Marcina tradycją jest podawanie  na obiad gęsiny, a na deser makowych rogali. Rogale te muszą mieć nadzienie z białego maku.

Najlepsze rogale, jak gminna wieść niesie, można znaleźć w cukierni hotelu Merkury. I na naszym stole one zagościły! 

23:59, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 listopada 2017
Minister Zalewska donosi do Prokuratury

Ciąg dalszy nękania mojej rodziny przez władze oświatowe?!

I nie tylko mojej!

Kto stoi za nagonką na mojego męża oraz jedną ze szkół?

Czy sugestie, że to osoby ze środowiska edukacji domowej są trafne?

Jeśli taka jest prawda, to mamy do czynienia z wielką niegodziwością! 

Jako osoba wierząca, ufam, że sprawiedliwość boska niechybnie dosięgnie niegodziwców.


16:22, mamareszke
Link Komentarze (5) »
niedziela, 22 października 2017
Drugie seminarium z cyklu

Wczoraj spotkaliśmy się w Poniecu po raz drugi. Seminarium dotyczyło tym razem kwestii praktycznych. Do zobaczenia 25 listopada!

19:54, mamareszke
Link Komentarze (2) »
sobota, 14 października 2017
Kolejne certyfikaty przyznane

Z okazji Dnia Edukacji Narodowej Instytut Educatio Domestica przyznał kolejne wyróżnienia za zasługi dla Polskiej Edukacji Domowej, która jest pełnoprawną częścią Edukacji Narodowej!

18:17, mamareszke
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 października 2017
Seminarium z punktu widzenia "uczestniczki" :)

Profesor na kolanach", 

czyli część pierwsza z cyklu  seminariów

pt. „Edukacja dla dziecka i jego rodzica”.

 

Rodzice Edukacji Domowej, czyli Ci, którzy podjęli trud nauczania (niezależnie od wychowania i opieki) swoich dzieci, starają się przekazać im konkretną wiedzę.

Dziecko ma wiedzieć, widzieć, doświadczyć. Dlatego pełni entuzjazmu rodzice wertują podstawę programową (bo egzaminy, bo wymagania MEN …), zbierają materiały, książki, pomoce dydaktyczne, przeglądają oferty edukacyjne, sportowe        i atrakcje turystyczne. Starają się na wszelkie sposoby, aby ich dzieci były mądre, obyte, zsocjalizowane. Mama i tato organizują życie rodzinne tak, aby pogodzić własne obowiązki zawodowe, domowe i rodzicielskie ze zdobywaniem przez ich pociechy wiedzy, rozwijaniem sprawności umysłowych i umiejętności, kształtowaniem postaw i systemu wartości, dziecięcymi zainteresowaniami, pasjami    i zdolnościami.

I nagle (no … może po jakimś czasie) okazuje się, że mimo całego swojego wysiłku, mają „normalne dzieci”. Normalne, czyli takie, które „nic nie mają zadane”, którym nie zawsze się chce, które mają swoje trudności  i ograniczenia, które z chęcią zajmują się wszystkim, tylko nie tym, co rodzice usilnie im proponują.

Przychodzi wówczas czas na refleksję: „A bodajbyś własne dzieci uczył!”.

A przecież sami chcieliśmy (i my, i dzieciaki). Przecież pamiętamy motywacje, znamy niezaprzeczalną i wyjątkową wartość przygody zwanej „Edukacją Domową”.

Co więc idzie nie tak? Czy popełniamy jakiś błąd? A może ja się nie nadaję na nauczyciela własnych dzieci?... ???

Hola, hola!!!

Jesteśmy RODZICAMI (!!!), a więc najbardziej kompetentnymi osobami, aby naszym dzieciom pokazywać świat i pomagać Im go odkrywać, nazywać i poznawać.

Potrafimy to!

Tylko czasami mamy prawo się potknąć, zagubić lub zwyczajnie nie wiedzieć.

Nie trzeba więc tracić ducha :), tylko zastanowić się, gdzie i u kogo poszukać pomocy?  Może trzeba się troszeczkę nauczyć, jak uczyć?

            Bo przecież:

„Edukacja (zwłaszcza Edukacja Domowa) jest dla dziecka i jego rodzica”!

Instytut Educatio Domestica wyszedł naprzeciw rodzicielskim troskom, pytaniom, przeżywanym trudnościom i od nowego roku szkolnego prowadzi cykl seminariów dla rodziców Edukacji Domowej.

Mają one uświadomić rodzicom kilka prostych reguł oraz zasad, i przedstawić narzędzia, które im towarzyszą, aby edukacja (przy poszanowaniu moralnych prawideł i unikalności każdego dziecka) była  jednocześnie skuteczna.

Główne wykłady prowadzone są przez profesora UAM dr hab. Marka Budajczaka, natomiast w trakcie sympatycznych przerw przerw kawowych (i nie tylko) skorzystać można z 22-letnich doświadczeń pionierki Edukacji Domowej, żony profesora, Pani Izabeli Budajczak.

 30 września odbyła się część pierwsza seminarium i już uczestnicy dowiedzieli się:

- Jak poprawić nasze komunikaty, aby dzieci rozumiały, o czym mówimy, co tłumaczymy?

- Jak budować relacje w procesie nauczania, bo przecież czasem wystarczy wesprzeć  dziecko, ale czasem trzeba też narzucić sposób, czy treść nauczania, aby nasz uczeń stał się samodzielny – samouczący?

- Jakie jest odniesienie przedmiotów, których uczymy, względem dziedzin poznawania rzeczywistości (dziedzin naukowych)?

- Jak zainteresować, skupić uwagę na przekazywanych treściach?

          Jak ???

Ano … na kolanach – przykład dane nam było zobaczyć.

 

P.S. Kolejne spotkanie już 21 października 2017 r.

(Szczegółowe informacje w aktualnościach Instytutu:  

 http://instytut-educatio-domestica.pl/)

 

Dagmara Strzelczyk

mama edukująca dwójkę dzieci w wieku 13 i 9 lat,

uczestniczka seminarium 

 

22:20, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 października 2017
Niedzielny relaks

Zbieramy siły, nadchodzi czas wojny ...


19:17, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
Pierwsze spotkanie za nami!

W sobotę odbyło się pierwsze seminarium, zorganizowane przez Instytut Educatio Domestica. Mam wrażenie, że uczestnicy byli zadowoleni. Następne spotkanie z tego cyklu za miesiąc. Dziekuję Pani Ewie Walkowiak za przygotowanie wspaniałego obiadu dla naszych gości i liczę na dalszą współpracę.

   

   

   

   

   

    

   

   

   

   

19:15, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
| < Kwiecień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30