Blog Izy Budajczak-Moder
czwartek, 28 kwietnia 2016
Znów sądny dzień

Znów Art. 212. Zgadnijcie Państwo, kto dziś zasiądzie na ławie oskarżonych?

Qui gladio ferit, gladio perit

08:47, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
Edukatorzy domowi piszą!

Myślę, że nikogo nie dziwi fakt, że rodzice edukacji domowej zwracają się do mojego męża i do mnie z różnymi sprawami. Pytania dotyczą także tzw. grupy roboczej d/s kontaktów z MEN. Informuję Państwa, że nie otrzymujemy od tej grupy żadnych oficjalnych informacji co do ich prac. Cóż, może te działania muszą być tajne?! 

Poniżej przedstawiam jeden z ostatnich listów o znaczącej wymowie:

Dzień dobry,

Zwracamy się do Pana Profesora Marka Budajczaka jako rodzice edukujący domowo z pytaniami i prośbą o pomoc, jeśli oczywiście będzie to możliwe, gdyż nie posiadamy żadnych informacji o działaniach Grupy Roboczej d/s kontaktów z Ministerstwem Edukacji Narodowej i rezultatach tych działań.

Z zaciekawieniem wynikającym ze zdziwienia obserwujemy zawiązanie się samozwańczej grupy reprezentującej rzekomo nas - rodziców edukujących domowo, a przy okazji także "inne środowiska mające niewątpliwe finansowe korzyści", a mogące stracić finansowo na dyskryminującym dzieci edukacji domowej obniżeniu subwencji oświatowej.

Zdziwienie nasze, pytania i prośba wynikają z co najmniej dwu powodów.

W skład Grupy Roboczej d/s kontaktów z Ministerstwem Edukacji Narodowej nie wchodzi żaden ekspert mający rzeczywiste kompetencje, czyli reprezentujący środowisko naukowo-badawcze, które w Polsce istnieje i zadziwiające są dla nas próby działania w oderwaniu od znawców złożoności i specyfiki tematu alternatywnych metod kształcenia.

Drugim powodem jest brak jakichkolwiek informacji na stronie internetowej Grupy Roboczej o jej działaniach, planach i efektach kolejnych spotkań z reprezentantami MEN. Dochodzą do nas natomiast informacje, że Grupa Robocza d/s kontaktów z Ministerstwem Edukacji Narodowej prowadzi niejawne spotkania i dodatkową zamkniętą platformę internetową dla wąskiego grona, gdzie ustala się kierunek działań i omawia spotkania z przedstawicielami Ministerstwa.

Stąd nasze pytania i prośba do Pana Profesora, czy istniałaby możliwość ze strony Pana Profesora, jako eksperta, zainteresowania się tym, pozyskiwania jakichkolwiek informacji w celu bezpośredniego informowania najbardziej zainteresowanych osób, którymi są rodzice edukujący domowo, w jakim kierunku zmierzają działania Ministerstwa Edukacji Narodowej?

z wyrazami szacunku

(rodzice edukacji domowej)

Oczywiście takie starania mój mąż już czyni. Ministerstwo obiecało przekazanie materiałów ze spotkań z grupą roboczą.   

09:49, mamareszke
Link Komentarze (4) »
sobota, 16 kwietnia 2016
Chrzest Polski: 966-2016

14:09, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 kwietnia 2016
2010-2016

... I zostaną w mej myśli, - i w drodze żywota

 Jak kompas pokażą mi, powiodą, gdzie cnota:

   Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie,

  Zapomnij o mnie.

22:35, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 kwietnia 2016
Odszedł Poseł Artur Górski

W dniu dzisiejszym zmarł Pan Poseł dr Artur Górski, przyjaciel edukacji domowej. Był pierwszym polskim parlamentarzystą, który z mównicy sejmowej zgłosił interpelację (nr 12052) w sprawie problemów polskiej edukacji domowej.

Requiescat in pace!

20:57, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 marca 2016
Piękne, rodzinne i wiosenne Święta Wielkiej Nocy!

13:19, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 marca 2016
Sądny dzień

CDN

07:53, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 marca 2016
Spotkanie z Panią Minister Anną Zalewską

Dzisiaj mój mąż spotkał się z Panią Minister, z którą rozmawiał o kondycji polskiej edukacji domowej. Rozmowa była konstruktywna, a współpraca będzie kontynuowana. 

21:39, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 marca 2016
Ile edukacji domowej w ... edukacji domowej?

Kilkoro rodziców tzw. edukacji domowej, przeczytawszy korespondencję jednego z ojców, nauczających wraz z małżonką własne dzieci w domu, przeprowadzoną z Przewodniczącym tzw. „grupy roboczej d/s kontaktów z MEN”, podzieliło się ze mną swoimi obawami co do tego, że ich potrzeby nie są być może właściwie reprezentowane, są bowiem we wspomnianej grupie osoby, których działalność nie tylko stoi w sprzeczności z rozumieniem roli rodzica przez owych zatroskanych, ale nawet, że godzi w dobro rodziny jako takiej (np. oferując kursy edukacji w zakresie „samoobrony” seksualnej, po których małe dzieci miałyby denuncjować także swoich rodziców w kwestii molestowania, którego prawie wszystkie – więcej niż siedmioro na dziesięcioro – mają podobno w naszym kraju doświadczać). Podzielam te obawy, ale cóż są rodzice, którzy uważają, że taka „działalność” im i ich dzieciom służy. Ich zatem sprawa, kogo sobie do „współpracy” przy wychowywaniu i nauczaniu własnych dzieci wybierają. „Śmietankę” z takiej „współpracy”, albo i tak uwarzone „piwo”, sami będą konsumować. Także ich dzieci.

 

Inna rzecz, że przy okazji tej listownej wymiany pojawiły się po raz kolejny stwierdzenia, które wydają mi się nietrafne. Pozwólcie jednak Państwo, że tu oddam klawiaturę mojemu mężowi, który nieraz o tych sprawach już mówił i pisał. Przypominania o tym nigdy – jak widać – dosyć. 

(dalszy ciąg autorstwa Marka Budajczaka)

Przyjęty dalej porządek to prezentacja dwóch cytatów z e-listu Przewodniczącego „grupy roboczej …”  wraz z odpowiadającymi im komentarzami:

Cytat nr 1.

1) pomimo potocznego określenia Edukacja Domowa - używanego zarówno przez przedstawicieli MEN, mass media, oraz rodziców zaangażowanych w poza szkolne formy spełniania obowiązku szkolnego przez ich dzieci; w polskim ustawodawstwie oświatowym nie występuje powyższy termin prawny. Nadal obowiązujący jest zapis w ustawie o systemie oświaty (art. 16 ust. 8 do 14) http://www.edukacjadomowa.pl/pr006.html,

Komentarz M.B.

Nie istnieje na terytorium RP, mimo twierdzenia Przewodniczącego „grupy roboczej …”, prawna możliwość zaangażowania się rodziców w różne „poza szkolne formy spełniania obowiązku szkolnego”. Zachodzi wyłącznie – jako jedna jedyna – możliwość spełniania obowiązku szkolnego poza szkołą (oraz, dla pozostałych dwóch poziomów edukacji, obowiązku rocznego przygotowania przedszkolnego i obowiązku nauki poza szkołą) na podstawie wniosku rodziców lub prawnych opiekunów (albo, ewentualnie, na podstawie wniosku młodego człowieka, który ukończył lat 18), oraz przy zezwoleniu konkretnego, acz dowolnie wybranego, dyrektora szkoły publicznej bądź niepublicznej. Jeśli zatem zasadniczo sprawa ta dotyczy rodziny, to metonimia miejsca [metonimia to wyrażenie zastępujące jednoznacznie powiązane z nim inne wyrażenie] dla „rodziny”, jaką jest „dom”, jest oczywistym i tradycyjnie akceptowanym rozwiązaniem. Epitet „domowa” dodany do „edukacji” tworzy łatwo pojmowalny termin złożony. Tak rozumieją to także Anglosasi, stosując określenia: „home education” lub „homeschooling”. Nie jest to także określenie zaledwie potoczne, stosowane jest bowiem konsekwentnie przez różnych autorów jako termin naukowy.

Skądinąd prawna formuła, na którą powołuje się Pan Przewodniczący „grupy roboczej …”, a zastosowana w ustawie o systemie oświaty, mimo swojej absurdalności (obowiązek „szkolny” spełniany „poza szkołą”, jest tak samo sensowny, jak „obowiązek małżeński” spełniany z obcą osobą), została wymuszona zapisem konstytucyjnym, pierwotnie stalinowsko-perelowskiej ustawy zasadniczej z 1952 r., obowiązującej jeszcze w 1991 roku, kiedy tzw. sejm kontraktowy przyjmował oryginalny zapis o „edukacji domowej”, a obecnie podtrzymywana jest na mocy zapisu Konstytucji RP z 1997 roku, która ustanowiła - generując dodatkowy bałagan - jeszcze drugi rodzaj obowiązku edukacyjnego, a mianowicie „obowiązek nauki” dla każdej osoby poniżej 18 roku życia, cedując wskazanie sposobów wykonywania obowiązku szkolnego na ustawę o systemie oświaty. „Sposoby wykonywania obowiązku szkolnego” (i nauki) są w naszym kraju jedynie dwojakie: w szkole lub poza nią, jednak w tym drugim wypadku wyłącznie w drodze przyjęcia przez rodziców formalnej odpowiedzialności za zapewnienie dziecku możliwości do nauki i egzekwowanie tej nauki od niego, w formalnej współpracy z konkretną placówką szkolną, (co najmniej) sprawdzającą, poprzez egzaminy klasyfikacyjne, wyniki tej „rodzinnej” czyli „domowej” edukacji. Forsowanie w omawianej sytuacji - zamiast oczywistego i poręcznego, a także powszechnie przyjętego określenia: „edukacja domowa” - wyłącznie formuły prawnej byłoby groteskowym, tak jak oficjalne nazywanie za komuny „krawata” – „zwisem męskim ozdobnym”. „Edukacja domowa” jako termin przetrwa, niezależnie od tego, czy to komuś, z jakichś jego względów, przeszkadza.   

Cytat nr 2.

2) w związku z powyższym wszyscy uczniowie (a w konsekwencji rodzice), korzystający z ww. zapisu ustawy bez względu na to w jakiej formie (nauki przez rodziców w domu, zatrudnienia guwernera, korzystania z korepetycji i kursów, tworzących nieformalne, czy też formalne kluby ED lub "unschoolingowe", inicjujący szkoły demokratyczne, tworzący szkoły tylko dla ED, ratujący szkoły wiejskie z ofertą dla ED, emigranci chcący by ich dzieci dodatkowo realizowali program polskiej szkoły) realizują obowiązek szkolny poza szkołą - czyli są potocznie nazywani Edukatorami Domowymi,

Na chwilę obecną, przy obowiązujących aktualnie zapisach ustawowych oraz trudności w zdefiniowaniu "prawdziwego edukatora domowego", nie sposób jest rozmawiać jedynie o dzieciach w Polsce uczonych przez rodziców w domu.

Komentarz M.B.

Wyliczenie jednym tchem i zrównanie wszystkich osób „swoiście zainteresowanych” edukacją domową z „Edukatorami Domowymi” tj. „realizującymi dany obowiązek edukacyjny” (tylko taka parafraza sformułowania Pana Przewodniczącego „grupy roboczej …” jest adekwatna względem obecnych polskich warunków prawnych) jest nieuprawnione. Edukatorami Domowymi są w RP (nieoczywisty jest status rodziców dzieci w wieku szkolnym mieszkających na stałe poza granicami kraju) wyłącznie Ci, którzy wystąpili z wnioskiem do danego dyrektora szkoły i uzyskali, obłożone ustawowymi warunkami, zezwolenie na „edukację domową”. Ich ewentualne późniejsze wybory co do formy realizowania edukacji własnego dziecka (np. w niby-szkołach demokratycznych), mają charakter wtórny, nie zmieniający istoty ich pierwotnego prawnego usytuowania w systemie oświaty. Edukatorami Domowymi nie mogą być więc ani sympatycy, ani „przedsiębiorcy oświatowi” czy ich „pomocnicy” wszystkich odmian, którzy są także reprezentowani w tzw. „grupie roboczej …”. W konsekwencji, wbrew twierdzeniu Pana Przewodniczącego „grupy roboczej …”, nie zachodzą żadne trudności w odróżnianiu „prawdziwych edukatorów domowych”, od „aktywistów edukacji domowej”, tj. od osób korzystających na różne sposoby na współpracy z „prawdziwymi edukatorami domowymi”. Osobną kwestią jest to, czy tzw. „grupa robocza ds. kontaktów z MEN” zgłasza roszczenie do reprezentowania w ramach tych kontaktów z MEN wyłącznie potrzeb rodzin edukacji domowej, czy jest reprezentantem wszystkich „interesariuszy” okołoedukacyjnodomowych. Ale na to pytanie „grupa robocza” winna już, ewentualnym pytającym, odpowiedzieć sama.

21:02, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 marca 2016
Wyklęci Niezłomni

22:25, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 lutego 2016
Art. 212. §2. kk - oskarżona Izabela B.

Czy warto pomagać ludziom? To pytanie nurtuje mnie od dawna.

Co zrobić, kiedy rodzic błaga: "Proszę pomóc moim dzieciom"?! (to cytat z listu z 5 czerwca 2009 r.) Pomóc i jemu tak, jak pomaga się wszystkim pozostałym, czy też być ostrożnym, bo w nieodległej przyszłości ów rodzic - matka lub ojciec - może okazać swoją "wdzięczność", np. zgłaszając przeciw tobie pozew do sądu?! 

Czy "słodkie" słówka i gesty traktować jako zwyczajne przejawy życzliwości, czy też podejrzewać, że skrywają manipulację, służącą załatwianiu własnych interesów i że skończą się te umizgi, gdy tylko powiesz swoje pierwsze: "ale, ..." i kiedy, jak "Murzyn", zrobisz "swoje"?! 

Niby to zwykła rzecz, że tak się z ludźmi dzieje - wiem to, przecież nie urodziłam się wczoraj. To, co zrobiła aktywistka edukacji domowej "Oskarżyciel prywatny: Joanna Strzelecka", jest dla mnie samej doprawdy szczególne. Nigdy bowiem jeszcze nie byłam podsądną.

Ale cóż tam, w najgorszym razie poproszę wszystkich zainteresowanych spośród Państwa o telefony lub przesyłanie korespondencji do miejsca dla przestępców, tj. do tego więzienia, do którego trafię. Adres wskażę w stosownym momencie.

Już trenuję song: "Czarny chleb i czarna kawa, ...."

A pierwsza rozprawa odbędzie się w Wielki Czwartek, 24 marca br., tak w klimatach ... "Ostatniej Wieczerzy".

13:19, mamareszke
Link Komentarze (2) »
sobota, 27 lutego 2016
...

...

23:05, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 lutego 2016
1% podatku dla REZERWATU

20:34, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 lutego 2016
Debata w Belwederze na temat edukacji domowej

8 lutego 2016 roku (poniedziałek) o godz. 13.00 w Belwederze Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Wojciech Kolarski weźmie udział w debacie pt. „Edukacja domowa: wczoraj, dziś i jutro”.

W debacie udział wezmą przedstawiciele organizacji rządowych, pozarządowych, rodziców oraz szkół tworzących środowisko edukatorów domowych w Polsce.

cytat za: 

http://www.prezydent.pl/dla-mediow/zapowiedzi-prasowe/art,126.html

13:11, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 stycznia 2016
Kto szkodzi edukacji domowej w Polsce
cdn
10:22, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Eksperci ed - oświadczenie mojego męża

OŚWIADCZENIE

Szanowni Rodzice Edukacji Domowej,

Dziękując za wielkie zaufanie, wyrażone w kierowanej do mnie przez szereg Osób prośbie o to, bym dla dobra Państwa Dzieci zaangażował się w działania grupy mającej prowadzić negocjacje z Panią Minister Anną Zalewską, oświadczam niniejszym, iż wycofuję swój akces do tej grupy i rekomenduję do uczestnictwa w niej Panią Agnieszkę Gessel, edukatorkę domową, z nadzieją, że ta rekomendacja zostanie przez Przewodniczącego, Pana Mariusza Dzieciątko, przyjęta.

Uzasadnienie:

Swój udział w owej grupie rozumiałem po pierwsze jako godność reprezentowania rodziców edukacji domowej, którzy mnie o to poprosili, po wtóre zaś jako zobowiązanie do przygotowania poważnych merytorycznych argumentów na rzecz tezy, iż rozwiązanie przyjęte przez MEN w osławionym rozporządzeniu jest w swoich fundamentach nie do obrony.

Jak wiem, piątkowe spotkanie części edukacyjnodomowych rozmówców MEN z minionego poniedziałku doprowadziło jedynie do autoprezentacji jego Uczestników, bez ustalenia choćby zarysu wspólnego stanowiska (moje własne stanowisko, podzielane przez moją żonę, zostało przez Panią Agnieszkę Gessel, na tym spotkaniu nas reprezentującą, odczytane, za co Jej uprzejmie dziękuję). Merytoryczności raczej więc w piątek zabrakło. Wyłoniono jedynie w głosowaniu ścisłe, ośmioosobowe grono przyszłych „negocjatorów” dla rozmów z MEN-em, do którego zdołałem, tytułem życzliwości kilku Osób, „awansować”.

Jak się też okazuje, nieomal wszyscy uczestnicy tego spotkania, a już wszyscy przyszli „negocjatorzy”, są przedstawicielami określonych instytucji, a nie wyłącznie rodzicami edukacji domowej, do których przecież skierowała swoje zaproszenie P. Minister (ja sam nie byłem tam reprezentowany jako przedstawiciel Stowarzyszenia Edukacji Domowej, a jedynie jako zaufany szeregu Rodziców). Nie mogę więc uznać reprezentatywności tego grona dla obrony interesów polskich rodzin edukacji domowej.

Stąd moja decyzja, pisemnie we wstępie do tego oświadczenia wyrażona.

Ze swej strony obiecuję Państwu kontynuować starania w celu zabezpieczenia słusznych praw rodziców i dzieci edukacji domowej!

 

prof. UAM dr hab. Marek Budajczak

 

16:19, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 stycznia 2016
Łapaj złodzieja!

W awanturze wokół subwencji dla szkół współpracujących z rodzinami edukacji domowej ujawnili się i potąd dyskutują - jak mogłoby się wydawać - „główni” zainteresowani.

MEN sprokurował i wydał dyskryminacyjne rozporządzenie, a rodzice, przedstawiciele szkół i ich sympatycy gromko przeciw niemu protestują.

Tylko spiritus movens całej sprawy tkwi spokojnie w środku tej karuzeli i dalej działa tak, jak działał od dawna, wykrzykując z rzadka: Łapaj złodzieja!

Kto jest tym duchem? „Koalicja” samorządowców. To właśnie „władze” samorządowe od dawna już zabiegały o eliminację konieczności wypłacania tej części subwencji, która przysługuje dzieciom edukacji domowej.

Najpierw, pod koniec 2013 roku, z inicjatywy samorządowców Sopotu jeden z Naczelników w MEN wydał taką interpretację przepisów ustawy o systemie oświaty, wedle której na edukacyjnodomowych „zerówkowiczów” … nie należy wypłacać żadnych środków subwencyjnych. Jak sam zapewniał, MEN nie przekazał tej interpretacji nikomu poza sopockim samorządem. A jednak inne samorządy się o tym zwiedziały i wdrożyły „właściwe” rozwiązania. Nawiasem mówiąc, Rzecznik Praw Obywatelskich uznał tę „interpretację” za niezgodną z prawem.

Obecnie, na przełomie roku, „bolejąc” nad domniemaną (wszystkie takie sprawy powinny prawomocnie rozstrzygnąć sądy!) nieuczciwością niektórych „przedsiębiorców” oświatowych, podobno wykorzystujących subwencje edukacyjnodomowe, samorządowcy, szczególnie z Unii Metropolii Polskich, podjęli starania o posunięcie sprawy o krok dalej. Mimo iż w projekcie wiadomego rozporządzenia nie pojawiła się taka regulacja, to owi „unici”, w ramach tzw. „konsultacji społecznych” zażądali od MEN redukcji subwencji edukacyjnodomowych dla szkół o … 90%! „Oszczędności” zamierzali pewnie zachować dla siebie, na „inne ważne cele społeczne” (np. premie za „sukcesy”). Uruchomili nawet dla osiągnięcia swego celu specjalnych analityków (których zapewne też opłacić musieli).

Czy jednak MEN tak „po prostu” pozostawi samorządowcom te „wydarte” edukacji domowej środki? To się okaże. Okaże się, czy można innych okpić, wrzeszcząc wniebogłosy „Łapaj złodzieja”?!

Poza finansowymi relacjami: władze samorządowe-władze centralne, pozostają jeszcze do wyjaśnienia inne, nader istotne kwestie w tej sprawie. Pierwsza brzmi: Kto tak skonstruował przepisy prawa oświatowego, by pozwalały na nadużycia, i co miał na tym ekonomicznie lub politycznie zyskać?! Druga: Dlaczego kuratoria i MEN wydawały pozytywne opinie i zezwolenia na prowadzenie szkół wszystkim „chętnym podmiotom”, nie kontrolując ich dalej? I trzecia: Dlaczego tak „zatroskane” dziś samorządy sprzyjały owym podmiotom, bez monitorowania i sprawdzania ich rzetelności?!

17:51, mamareszke
Link Komentarze (3) »
niedziela, 03 stycznia 2016
Anna Maria smętną ma twarz … czyli jak się pochylić, a się nie zniżyć?

Ponieważ ani ja, ani mój mąż nie jesteśmy członkami grupy „Edukacja domowa” na Facebook’u (przez chwilę byliśmy, wciągnięci tam przez magistrantkę mojego męża, ale szybko nas z niej ktoś usunął), nie możemy odpowiedzieć osobom, które używają sobie na naszym nazwisku, nie bez satysfakcji paru innych, bo jakoś nikt nie skazuje ich na banicję.

Dziękując uczciwym za informacje o tym, co się dzieje, nazwę rzeczy po imieniu, wskazując na „wiarygodność” owych krytykantów.

Niejaka Anna Maria „urodziła się” fejsbukowo na zamówienie swego rodzica bądź rodziców … jakieś dwa tygodnie temu, a „ochrzczona” we wspomnianej grupie została po tygodniu. Szybka jest, więc już dorobiła się dzieci, które w domu edukuje. Nazwiska swego nie podaje, bo pewnie jest „ostrożna” (Budajczakowa nie śpi), za to występuje dzielnie z zakrytą przyłbicą, chłoszcząc swoimi klawiszami Budajczaków, ich „lizusów” i jakichś postronnych dociekliwców.

Kim jest ta tajemnicza postać? Jeśli zamiast czytać w kółko Machiavellego, poczytałoby się Agathę Christie (też edukowaną domowo), to kłopotu nie byłoby z tą „konspiracją” wcale.

Czy nie jest ciekawym fakt, że identyczny błąd edycyjny, jak u Anny Marii, pojawia się też w e-laboratach Pana C. Strzeleckiego (występującego na różnych forach pod licznymi pseudonimami)?! Czy nie jest interesującym, że Anna Maria ma tych samych znajomych z McDonald’s’a w Bedford w Anglii, co córka Państwa Strzeleckich, a z jednym z tych znajomych pozuje do zdjęcia sama panna Strzelecka? Czy nie jest intrygującym, że Anna Maria jest członkinią fejsbukowej grupy edukatorów domowych w Lesznie (w południowej Wielkopolsce), a 10 kilometrów od tegoż Leszna, w Górce Duchownej, kolejną swoją „sławną” szkołę prowadzi Pani J. Strzelecka, mieszkająca na stałe koło Szczecina, gdzie też Anna Maria studiowała Machiavellego, o pardon, filozofię, jakby w pobliżu Leszna nie było uczelni w Poznaniu czy Wrocławiu? Czy wreszcie nie dziwi fakt, iż stronniczką Anny Marii w fb grupie „edukacja domowa” jest akurat Pani M. Karpienia, która „służy pomocą” we wspomnianej wyżej szkole w Górce Duchownej?

Taka jest oto smętna, żałosna twarz … Anny Marii, z domu Przebieraniec!

P.S. Państwo Strzeleccy i ich „sojusznicy” toczą swoją „sprawiedliwą” wojnę totalną przeciwko Budajczakom (wikłając w nią także różne rodziny edukacji domowej, chociażby poprzez publiczne dyskredytowanie opinii z poradni mojego męża) już od kilku miesięcy. Niech uczciwie przyznają, jak ta „niekorzystna” dla nich znajomość z nami rozwijała się na przestrzeni lat, od 2009 roku począwszy, kiedy poprosili o opinię dla swojego syna, o której dziś napisaliby do urzędu i do rodziców, że jest „nieprawidłowa”. Niech Pani Strzelecka powie, jak to współpracuje z innymi ludźmi, i z jakich to ważnych przyczyn „zwolniła” w ciągu zaledwie trzech lat z małej szkółki w Lubczynie aż dwudziestu kilku pracowników, mnie z funkcji konsultanta tej szkoły, a mojego męża usunęła – bez powiadomienia – z Rady swojej Fundacji, oraz dlaczego z Lubczyny „odeszła”? 

18:18, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 stycznia 2016
An der schönen blauen Donau

Zakończyła się wielka muzyczna uczta, bez której nie wyobrażam sobie rozpoczęcia Nowego Roku.

Filharmonicy wiedeńscy, pod kierunkiem Marissa Jansonsa, zagrali po raz 75.

Słuchając przepięknej muzyki, można naprawdę zapomnieć o wszystkim.  

13:54, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 grudnia 2015
Oby w Nowym Roku wszystkim nam się darzyło!

Kiedy 22 grudnia pisałam w poruszeniu swój tekst o niesprawiedliwym obcięciu subwencji dla uczniów edukacji domowej w roku 2016, nie byłam w stanie przewidzieć jego losów. Wywołał lawinę reakcji (dotąd się toczącą).

Większość komentarzy, także mediów, była merytoryczna, choć niektóre zaopatrzone zostały w propozycje o radykalnym, systemowym charakterze (np. apele o „bony oświatowe” czy „pieniądze dla rodziców”). Rewolucjoniści i idealiści wszędzie znajdą swoją szansę.

Jeszcze inni, natomiast, potraktowali tę sytuację jako okazję do załatwiania własnych „interesów”. Gazeta Wyborcza, wcześniej bagatelizująca edukację domową (a i bywało sprzeniewierzająca się zasadzie autoryzacji w tym odniesieniu),  w nagłym przypływie sympatii zamieściła artykuł, wyróżniając w nim (na czerwono) moje słowa z bloga, o moim osobistym, prywatnym zawodzie co do działań PIS w kontekście edukacji domowej. Moje słowa o wstydzie, bezwstydnie, dla politycznych, a nie informacyjnych celów, wykorzystano.

Krytycy ze środowiska edukacji domowej, w tekście petycji mającej być przedstawioną Pani Minister, napisali o tym nieszczęsnym rozwiązaniu subwencyjnym jako o "kontynuacji wygaszania Polski”. Rzeczpospolita anonsuje swój artykuł na ten temat słowami o „dzieciach gorszego sortu”. Czy można posunąć się w nierzetelności dalej?! Dla mnie to niesmaczne!

Co się stało, … to się może odstać! Pani Minister chyba już tę możliwość zaakceptowała, jak wynika to z Jej własnych wypowiedzi.

A jako że nadchodzi Nowy Rok, który to czas zawsze sprzyja kultywowaniu nadziei na lepsze, życzę Państwu cierpliwości, do omylnej przecież - jak my wszyscy - władzy, i woli wsparcia konstruktywnych zmian w polskiej edukacji domowej!

18:32, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
| < Kwiecień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
ABRAMOWICZ ARTUR I MORACZ
ALINA DĄBROWSKA I LUBCZYNA
CIEKAWOSTKI
EDUKACJA
FRIENDS
GRUPA ANIMACJI SPOŁECZNEJ
KSIĄŻKI
MEDIA O ED.
MUZYKA, KTÓREJ SŁUCHAM
MY I MEDIA
Oprócz wyrabiania w dzieciach umiejętności samodzielnego zdobywania wiedzy, uczymy oporu wobec presji i schematów społecznych.
POLECAM
PRZYJAZNE SZKOŁY
RODZINY ED
ULUBIONE BLOGI