Blog Izy Budajczak
poniedziałek, 27 lipca 2015
Stare, dobre małżeństwo czyli 30 lat minęło

22:54, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
...

...

14:27, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 lipca 2015
Edukacja domowa w Lubiążu

Po raz kolejny na Slot Art Festival obecna była edukacja domowa. Spotkania aranżowała Chrześcijańska Szkoła im. Króla Dawida z Poznania, a mój mąż wystąpił jako jeden z gości.

23:22, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 czerwca 2015
"Wielki upadek małej Lubczyny"?

Tytułowy cytat pochodzi z wypowiedzi jednej z mam edukacji domowej, z którą rozmawiałam telefonicznie. Nie mogę zgodzić się z tymi słowami! To nie upadek Lubczyny jako szkoły, to wielki upadek jednego człowieka. Nader ważna w życiu jest pokora, jednak niektórzy, niestety, tego nie rozumieją.   

Szkoła w Lubczynie nadal będzie istnieć, z nowym dyrektorem, Panią Alą Dąbrowską, której życzę powodzenia.

Osobiście już na zawsze będę związana z Lubczyną, przynajmniej emocjonalnie! 

10:05, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 czerwca 2015
Już za parę dni, za dni parę ...

Wakacyjnych przyjemności!

00:26, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Posobotnie echa!

Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zechcieli przyjąć nasze zaproszenie na sobotnie spotkanie rodzin edukacji domowej. Gościliśmy domowych edukatorów z kilku województw. Spędziliśmy ten czas w miłej, rodzinnej atmosferze.

Szczególne podziękowania kieruję do Kasi i Natalii za ich wszechstronną pomoc w realizacji naszego przedsięwzięcia!

Podziękowania należą się również Marii Radojewskiej za wynajęcie pomieszczeń Centrum Fizjoterapeutycznego i Edukacyjnego na potrzeby naszego spotkania, Marzenie i Piotrowi Lisiakom za ich pomoc, Restauracji "Kryształowa", a szczególnie Pani Anieli Kusz, a wreszcie obsłudze Pałacu w Pawłowicach, gdzie nasi goście mogli przenocować!

Dziękuję też swej córce, Emilce, za zaopiekowanie się dziećmi!

00:00, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 czerwca 2015
Sobotnie spotkanie

Drodzy Państwo, spotkamy się w najbliższą sobotę, około 10 rano, w Centrum Fizjoterapeutycznym i Edukacyjnym Maria Radojewska, które znajduje się w Poniecu, przy ul. Kościuszki 19.

Cieszymy się na to spotkanie z Państwem!

23:10, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 czerwca 2015
Zapraszamy do Ponieca

Wspólnie z mężem zapraszamy Państwa na spotkanie rodzin edukacji domowej do Ponieca. Spotkanie odbędzie się 20 czerwca. Uprzejmie prosimy o zgłaszanie gotowości do wzięcia w nim udziału do najbliższej środy, 10 czerwca br.

23:40, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 maja 2015
Errare humanum est,

in errore perservare stultum!

23:30, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 maja 2015
Gratulacje dla Prezydenta Elekta!

...

23:19, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 maja 2015
Już bez znaku zapytania!

Jak możecie Państwo zauważyć (sama dowiedziałam się o tym fakcie od rodziców), przestałam być konsultantem ds. edukacji domowej Szkoły w Lubczynie. To przykre!

W miejscu, gdzie wcześniej figurowały dane moje i mojej córki, obecnie znaleźć można jedynie imię: Emilia i błędny numer naszego telefonu. 

Prawdziwy numer to: 602 403 492

Nasz adres e-mail: homeed@poczta.onet.pl

23:20, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 maja 2015
Współpraca z Lubczyną?

...

09:27, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Bajka o żelaznym wilku (z wyjaśnieniami)

Niedawno, całkiem niedawno temu … Gazeta Dziennik Prawny doniosła o nieomal ogólnokrajowym „powstaniu kwietniowym” samorządowców, jakie wybuchło przeciwko przymusowi wypłacania dotacji szkołom współpracującym z rodzinami edukacji domowej (do jednego wora trafiły rodziny mieszkające w Polsce, i te, które w pogoni „za chlebem” osiadły poza granicami kraju).

Przecież te szkoły nic nie robią – powiadają włodarze – a olbrzymie (w miliony idące) pieniądze biorą! Godnać to podziwu troska o racjonalne wydawanie „wspólnych” pieniędzy.

Z tym swoim wiekopomnym odkryciem udali się z petycją do Jejmości Minister JK-R, a Ta, a juści, przyjęła ich ciepło. I im, i czytelnikom GDP solennie przyrzekła sprawą w najbliższej przyszłości się zająć (sama Ona przecie „Chodząca Odpowiedzialność”). Dotacje zostaną więc tym szkołom znacząco obcięte, by cwaniactwu i pazerności (które w środowisku edukacji domowej są przecież obecne!) dać twardy odpór. A potem wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie …

Że też takie "bajki" poważna Gazeta wypisuje?!

Pani Minister powinna wiedzieć (od tego ma czynowników), że manipulacji na dotacjach dla uczniów edukacji domowej Ministerstwo już nieraz się dopuszczało. Najpierw i dawno temu zwyczajnie, a całkowicie bezprawnie, zawłaszczało całość tych środków. Po szeregu naszych doniesień do prasy, Ministerstwo chyłkiem się z owej grabieży wycofało (wycofując też okólnik w tej sprawie).

Niezależnie od tego, kto nakręcił kolejną w tym zakresie intrygę, pod koniec 2013 roku Naczelnik Przedszkoli MEN wydał „interpretację” przepisów ustawy, wedle której placówkom sprawującym nadzór nad „domowymi zerówkowiczami” dotacje z tytułu tych dzieci w ogóle nie przysługują.  Samorządowcy zażądali więc ... zwrotu pokaźnych sum, odmawiając wypłaty kolejnych dotacji!

Jednak, zdaniem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich RP, interpretacja taka jest niedopuszczalna!

Teraz mamy do czynienia z kolejną odsłoną tej pseudo-demokratycznej farsy.

Dlaczego farsy? A dlatego, że samorządowcy, robią za „pożytecznych idiotów” zgłaszając swoje postulaty, bo efekt będzie taki, iż także i oni, choć ostrzą sobie na nie zęby, tych dotacji nie zobaczą. MEN, mając pełne dane, które właśnie skrupulatnie i zapewne nie na darmo gromadzi, wypłaci tym „idiotom” już pomniejszone środki. I, jak za dawnych, dobrych czasów, pieniądze zostaną w Warszawie (a premie trafią do operatywnych pracowników MEN)!

A dlaczego pseudo-? Kłopot polega na tym, że wymarzone przez urzędników „rozwiązanie” stanowi ewidentną dyskryminację, wykluczoną przez Konstytucję RP, dyskryminację obywateli-rodziców uczniów edukacji domowej i opiekuńczych dla nich szkół. Owe „marnotrawione dotacje” pochodzą z podatków tychże obywateli i przysługują wyłącznie ich dzieciom! A szkołom się należą, ponieważ  szkoły te robią dla swoich podopiecznych naprawdę wiele (przynajmniej większość z nich).

A na krótkowzroczną pazerność i arogancję władzy odtrutką będą wyroki wymiaru sprawiedliwości, do kontaktu z którym zachęca Rzecznik Praw Obywatelskich (w piśmie do mojego męża z dnia 19 stycznia br.). 

23:42, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 kwietnia 2015
2010-2015

...

23:18, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 kwietnia 2015
Zmartwychwstał Pan - Radujmy się!

Niech Święta Zmartwychwstania Pańskiego obdarzą wszystkich radością! Alleluja! 

 

P.S. Dziękuję bardzo za życzenia, które otrzymaliśmy od Państwa!

17:44, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 marca 2015
"Edukacja domowa: MEN policzyło dzieci, które uciekły z klasy"!?

Dziś w numerze 58 Dziennika Gazeta Prawna, na stronach od 1. do 3. zamieszczono dwa artykuły o edukacji domowej. Niektórzy się ucieszyli: „Dobra nasza, bo piszą”. Jednak chyba bardziej winno nam chodzić o jakość takiego pisania, niż o jego istnienie. A tu … robota Pań Dziennikarek okazała się, łagodnie mówiąc, nienajlepsza.

Jest w niej sporo informacji mylnych i mylących dla osób, które „sprawy” nie znają. Nie jest przecież tak (jak głosi tytuł na stronie 1.), że rodzic sam wystawia dziecku oceny (w domyśle: oczywiście nieobiektywnie). Nieprawdą jest, że wśród głównych przyczyn dla podejmowania decyzji o edukacji domowej jest „obawa przed szkolną musztrą” (co ma znaczyć ta metafora?). Autorki podają w trzech różnych miejscach niespójne dane ilościowe (niby precyzyjnie przez MEN podawane, ale nazwane szacunkowymi – sic!) . Najpierw (str. 1.) wskazują na 1552 domowych podstawówkowiczów i gimnazjalistów, a następnie w głównym artykule (na 2.) piszą o ponad 1200, dodając, iż w publicznych szkołach uczy się ich ponad 400, a w niepublicznych ponad 800, podczas kiedy w zamieszczonym wyżej wykresie tylko dla szkół niepublicznych suma to 1049 uczniów. Pada też informacja, że dotąd resort zaniżał statystyki. Z jakiej przyczyny, czy w jakim celu to robił? Z uwagi na niedołęstwo, czy z premedytacją? Wbrew formule artykułu, dzieci edukacji domowej zdają nie sprawdziany, a regularne egzaminy (zwane klasyfikacyjnymi, bo bez nich nie można zaliczyć kolejnej klasy) z całości rocznego materiału danego przedmiotu. Formalne ramy ustawa oczywiście nakłada i na dzieci, i na ich rodziców, lecz wśród nich brak wymogu egzaminacyjnego zaliczenia „wszystkich przedmiotów”. Praktycy wiedzą, że egzaminów z plastyki, muzyki, techniki i w-f się nie zdaje. Wszystkie szkoły, nie tylko niepubliczne, otrzymują dotacje (nie subwencje!). Fałszem jest, jeśli nie wypaczono słów P. Marianny Kłosińskiej, że najczęściej szkoły niepubliczne dla dzieci edukacji domowej tworzą … ich rodzice! To sugestia nieuczciwości i nadużyć, jakich mogliby się dopuszczać. Dalej pojawia się wskazanie na popularność w Polsce tzw. szkół demokratycznych, gdzie o wszystkim decydują same dzieci. A przecież inicjatywy (nie szkoły) demokratyczne z konieczności korzystają z ram prawnych edukacji domowej, a owe samodzielne dzieci muszą opanować program i zaliczyć wspominane egzaminy, bo inaczej karnie wrócą do szkoły. Autorki wymyśliły kategorię „szkoły macierzystej”, której przepisy prawa nie znają, a która ma, podobno, „w razie problemów służyć pomocą rodzicom”. Prawo niczego takiego nie stanowi! Można też dyskutować z danymi dotyczącymi USA – może nie 1.5 mln a 2.5. homeschoolers uczy się tam po domach, a wszystkich uczniów, wraz z przedszkolakami, jest  64, a nie 75 mln. Testy tam są standaryzowane. Nie wiadomo też, co oznacza sformułowanie, że rodzinom edukacji domowej „brakuje kompleksowych pomocy szkolnych”?!

Opinię Pani psycholog na temat słabości edukacji domowej po chrześcijańsku przemilczę, nie mogę jednak tego zrobić co do wypowiedzi P. Katarzyny Hall, która na ministerialnym stołku będąc podpisywała różne dokumenty przeciwko moim własnym dzieciom, a i przeciwko nam rodzicom, a teraz jest „nawet za”. Cóż, w Jej przypadku „biznes is biznes” (a artykuł przyda się jako darmowa reklama)!

Najbardziej żałosne są niezręczności, a może świadome sugestyjki Autorek, pojawiające się w artykule. Tytuł główny, bez jakiegokolwiek cudzysłowu, mówi o dzieciach, „które uciekły z klasy”. Jako konsekwencja pojawia się postulat: Łapać je i sprowadzać do szkół, do których „powinny chodzić” (cytat z 1. str.).

Jedna z Autorek tłumaczyła się mojemu mężowi, że na lepszą robotę zabrakło czasu!

P.S. Najciekawszy jest jednak dziwaczny wtręt na str. 2., gdzie mówi się o „rodzicach Marty i Anny” i o nich samych (nikt z rozmówców, jak wiem, o takich córkach nie wspominał) w kontekście ich perypetii egzaminacyjnych oraz amerykańskich egzaminów (w Polsce nostryfikowanych). Kto zna historię mojej rodziny, wie, że te doświadczenia są udziałem moich dzieci, Emilii i Pawła. Niestety Autorkom wszystko się pomieszało!

Taka to dziennikarska rzetelność!

11:50, mamareszke
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 09 marca 2015
Proszę o 1% Państwa podatku ...

... dla Grupy Animacji Społecznej "Rezerwat" z Poznania. 

http://www.rezerwat.org.pl/

22:11, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lutego 2015
55 lat

To naprawdę godny wiek! Od jakiegoś czasu mój mąż powtarza, że jest starszym panem. W wieku 55 lat to chyba ma już do tego pełne prawo.

Wszystkiego najlepszego "Panie Starszy"! 

23:59, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 lutego 2015
Zima zimą, ale ...

Dłuższej hibernacji mówimy stanowcze: Nie! Po okresie blogowego milczenia czas wrócić do komentarzy na różne tematy rzeczywistości, szczególnie zaś edukacji domowej. Jest też po temu specjalna okazja.

Pod koniec 2013 roku jedną z trójmiejskich szkół chrześcijańskich dotknęła finansowa opresja. Lokalne władze odmówiły jej (żądając zwrotu wcześniej pozyskanych) dotacji dla dzieci „zerówkowych”, a uczyniły to, korzystając z „wykładni” zapisów ustawy o systemie oświaty, autorstwa niejakiego Naczelnika Wydziału Edukacji Przedszkolnej i Wychowania w Departamencie Kształcenia Ogólnego i Wychowania MEN. Ten stwierdził, że skoro edukacyjnodomowy zerówkowicz nie uczestniczy w zajęciach przedszkolnych, nie zdaje egzaminów klasyfikacyjnych, nie otrzymuje świadectwa, ani informacji o gotowości do podjęcia nauki w szkole podstawowej, to nie może być „uznany za ucznia (wychowanka) w rozumieniu Art. 90. Ust. 2b (…)”. „Wykładnię” tę przekazano też pantoflową pocztą innym oświatowym „ekonomom”.

Mój mąż zaprotestował przeciw tej jawnej dyskryminacji, śląc pisma do Ministerstwa Edukacji Narodowej, do Sejmu, do Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka. Mijały miesiące, aż tu nagle, kilka dni temu, w oficjalnym Piśmie odpowiedziało nam Biuro RPO. Stwierdziło, że choć urzędnicy nie muszą przyjąć Jego interpretacji, to faktem jest, iż opieranie się na całkowicie błędnej „wykładni” MEN-owskiego biurokraty (to moja kwalifikacja) jest nieuprawnione. Poszkodowani mogą nawet dochodzić swych praw przed sądem (chyba że im na tym nie zależy).

Gdyby którejś ze szkół kopia owej interpretacji Biura Rzecznika Praw Obywatelskich mogła się przydać, proszę o kontakt. 

23:45, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 stycznia 2015
Rok 2015

Jaki będzie, nikt nie wie. Ja wiem tylko tyle, że w mojej rodzinie będzie to rok "okrągłych" rocznic.

22:43, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
| < Lipiec 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:
CIEKAWOSTKI
EDUKACJA
FRIENDS
GRUPA ANIMACJI SPOŁECZNEJ
KSIĄŻKI
MEDIA O ED.
MY I MEDIA
Oprócz wyrabiania w dzieciach umiejętności samodzielnego zdobywania wiedzy, uczymy oporu wobec presji i schematów społecznych.
POLECAM
PRZYJAZNE SZKOŁY
RODZINY ED
ULUBIONE BLOGI