Blog Izy Budajczak-Moder
wtorek, 18 maja 2010
Jaka szkoła?

Minął rok od wprowadzenia znowelizowanej ustawy o systemie oświaty, która miała w znaczącym stopniu ułatwić życie edukatorom domowym. Jak to wygląda dzisiaj? W różnych zakresach sprawy układają się różnie.

Gorącą kwestią na dziś jest wybór szkoły, która będzie sprawowała "nadzór" nad dzieckiem edukacji domowej i jego rodzicami.

Wydawało się pierwotnie, że linia podziału będzie wypadała między szkołami publicznymi a niepublicznymi. Te drugie miały być wyjątkowo życzliwe rodzinom e.d.

Co się jednak okazuje? Wygląda na to, iż przy wyborze szkoły jej status nie gra żadnej roli. W praktyce okazuje się bowiem, że niektóre szkoły "państwowe", nawet obwodowe, dobrze lub wręcz bardzo dobrze układają swoje relacje z rodzinami e.d., podczas kiedy szkoły prywatne czy społeczne piętrzą przed nimi różnego rodzaju przeszkody. Pozory potrafią mylić - co na początku wygląda na słodycz, okazuje się być cienką warstwą lukru.

Wspólnie z mężem staramy się gromadzić informacje o "dobrych" szkołach, a Państwu proponujemy: "Oswajajcie" szkoły w swoim otoczeniu - i te niepubliczne, i te publiczne!

piątek, 14 maja 2010
Czas egzaminów

Dla tych Osób, które nie znalazły jeszcze rozporządzenia, dotyczącego zasad przeprowadzania egzaminów klasyfikacyjnych w przypadku e.d., prezentuję jego istotne fragmenty poniżej.

Docierają do nas informacje, że niektórym rodzicom szkoły odmawiają prawa do obserwowania egzaminów ich własnych dzieci. Pamiętajcie Państwo o swoich prawach!

 

Rozporządzenie MEN  z dnia 30 kwietnia 2007 r. w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych (Dz. U. 2007 Nr 83 poz. 562)

§ 17.

4. Egzamin klasyfikacyjny zdaje również uczeń:

2)   spełniający obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą.

5. Egzamin klasyfikacyjny przeprowadzany dla ucznia, o którym mowa w ust. 4 pkt 2, nie obejmuje obowiązkowych zajęć edukacyjnych: technika, plastyka, muzyka i wychowanie fizyczne oraz dodatkowych zajęć edukacyjnych.

6. Uczniowi, o którym mowa w ust. 4 pkt 2, zdającemu egzamin klasyfikacyjny nie ustala się oceny zachowania.

7. Egzaminy klasyfikacyjne przeprowadza się w formie pisemnej i ustnej.

9. Termin egzaminu klasyfikacyjnego uzgadnia się z uczniem i jego rodzicami (prawnymi opiekunami).

11. Egzamin klasyfikacyjny dla ucznia, o którym mowa w ust. 4 pkt 2, przeprowadza komisja powołana przez dyrektora szkoły, który zezwolił na spełnianie przez ucznia odpowiednio obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą. W skład komisji wchodzą:

1)   dyrektor szkoły albo nauczyciel zajmujący w tej szkole inne stanowisko kierownicze - jako przewodniczący komisji;

2)   nauczyciele zajęć edukacyjnych określonych w szkolnym planie nauczania dla odpowiedniej klasy.

12. Przewodniczący komisji uzgadnia z uczniem, o którym mowa w ust. 4 pkt 2, oraz jego rodzicami (prawnymi opiekunami) liczbę zajęć edukacyjnych, z których uczeń może zdawać egzaminy w ciągu jednego dnia.

13. W czasie egzaminu klasyfikacyjnego mogą być obecni - w charakterze obserwatorów - rodzice (prawni opiekunowie) ucznia.

14. Z przeprowadzonego egzaminu klasyfikacyjnego sporządza się protokół zawierający w szczególności:

1)   imiona i nazwiska nauczycieli, o których mowa w ust. 10, a w przypadku egzaminu klasyfikacyjnego przeprowadzanego dla ucznia, o którym mowa w ust. 4 pkt 2 - skład komisji;

2)   termin egzaminu klasyfikacyjnego;

3)   zadania (ćwiczenia) egzaminacyjne;

4)   wyniki egzaminu klasyfikacyjnego oraz uzyskane oceny.

Do protokołu dołącza się pisemne prace ucznia i zwięzłą informację o ustnych odpowiedziach ucznia. Protokół stanowi załącznik do arkusza ocen ucznia.

16. W przypadku nieklasyfikowania ucznia z zajęć edukacyjnych w dokumentacji przebiegu nauczania zamiast oceny klasyfikacyjnej wpisuje się "nieklasyfikowany".

wtorek, 11 maja 2010
Coming out

Wiele razy słyszałam, że muszę "wyjść z cienia" mojego męża, chociaż, szczerze mówiąc, nie czułam nigdy, że w nim byłam. Ale chyba coś w tym musi być, dziennikarze nie mogli się mylić, kiedy pisali o doktorze z uniwersytetu, który sam uczył własne dzieci w domu.

Dzisiaj pewna osoba, która chce rozpocząć edukację domową, zadała mi pytanie, czy mam coś wspólnego z dr Budajczakiem, tym od książki "Edukacja domowa". Ubawiłam się!

Ogłaszam zatem wszem i wobec, że zbyt wiele z M. Budajczakiem nie mam wspólnego, poza tym, że od ćwierćwiecza jesteśmy małżeństwem i mamy wspólne dzieci, które wspólnie edukowaliśmy domowo!

22:45, mamareszke
Link Komentarze (1) »
sobota, 01 maja 2010
Memento

Dziś minęły trzy tygodnie od tragedii, jaka dotknęła Polskę!

Nadal trudno pogodzić się z myślą, że coś takiego w ogóle mogło się wydarzyć. Czy to nieszczęście pomoże przemienić naszą ojczyznę i nas samych? Nie będę się nad tym rozwodziła, ponieważ w ostatnim czasie wiele autorytetów na ten temat dyskutowało, uwzględniając wszystkie możliwe scenariusze.

Ja sama z przyjemnością, z jednej strony, i trwogą, z drugiej, słuchałam i czytałam wypowiedzi Pana prof. Z. Krasnodębskiego. Poruszył mnie wiersz Jarosława Marka Rymkiewicza pt. Do Jarosława Kaczyńskiego. Cieszy mnie, że w tym trudnym dla naszego kraju czasie intelektualiści i artyści donośnym głosem wyrażają to, co my, zwykli ludzie, również czujemy!

Chciałabym jeszcze skierować słowo do tych, którzy nie potrafią uszanować ani majestatu śmierci, ani ludzi, których ona dotyka: De mortuis nil nisi bene!

21:02, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 kwietnia 2010
...

Smutno mi, Boże ...

22:07, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 kwietnia 2010
Alleluja!

 

Życzę serdecznie Wszystkim radosnych oraz w pokoju przeżywanych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, dla ciała smacznych i ducha wzbogacających!

 

19:23, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 marca 2010
Radiowa rozmowa o edukacji domowej

Przedwczoraj (23 marca) wieczorem w radiowej Trójce miała miejsce rozmowa na temat edukacji domowej. Gośćmi byli m.in. Pani Anna Urszula Korab, Dyrektor Kolegium Św. Stanisława Kostki oraz Pan Mateusz Matyszkowicz, filozof, publicysta i rodzic edukacji domowej.

Bardzo rzadko zdarza się, żeby dziennikarze byli dobrze przygotowani do dyskusji o e.d. Prowadzący audycję pt. Klub Trójki Pan Marcin Zaborski swoje zadanie wykonał znakomicie.

Jak zwykle przeciwnicy e.d. wypadli blado! Czegoż jednak można oczekiwać od ludzi, którzy nie mają pojęcia, czym naprawdę jest nauka w domu, a wyobraźni dla zrozumienia tego fenomenu im nie starcza.

Całej rozmowy można wysłuchać pod adresem:                                          www.polskieradio.pl/trojka/klub/default.aspx?id=149261

Jeśli szukacie Państwo szkoły przyjaznej edukacji domowej - na każdym poziomie wiekowym - zapraszam do kontaktu z Kolegium Św. Stanisława Kostki w Warszawie (nr tel. 022-8582950).

20:56, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 marca 2010
Ważne dla edukatorów domowych!

Prezentuję poniżej pismo, jakie otrzymaliśmy z Ministerstwa Edukacji Narodowej. Dotyczy ono ministerialnej wykładni przepisów w kwestii "trwałości" zezwoleń na edukację domową (na wszystkich poziomach nauczania) oraz opinii poradni psychologiczno-pedagogicznych.

piątek, 05 marca 2010
1% naszego podatku


(kliknij aby powiększyć)

Jak co roku, podczas rozliczania się z urzędami skarbowymi, mamy możliwość przekazania 1% z naszych dochodów wybranej organizacji pożytku publicznego. My wybraliśmy Grupę Animacji Społecznej "Rezerwat", która zajmuje się dziećmi ulicy, i w której pracuje nasz syn, Paweł.

Jeśli nie dokonaliście jeszcze Państwo wyboru, rozważcie możliwość wsparcia tego właśnie stowarzyszenia.

środa, 03 marca 2010
O jaką przemoc tu chodzi?

Od kilku dni za przyczyną Związku Dużych Rodzin Trzy Plus i Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców rozwija się akcja zbierania podpisów pod protestem przeciwko ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która ma być jutro omawiana w Sejmie. Akcja ta wywołała żywą dyskusję o granicach ingerencji państwa w życie jego obywateli.

My, całą rodziną, podpisaliśmy się pod tym protestem!

Państwo winno wspierać rodzinę, a nie ją osłabiać, a tym bardziej niszczyć. Intencje naszych rządzących nie wydają się tutaj klarowne.

O co może im chodzić?

Może o zwiększenie liczby urzędników (będą stołki dla rodziny i znajomych)? A może to kwestia zauroczenia standardami niemieckich Jugendamtów? A może po prostu chodzi im o "dobro naszych dzieci"?! Kto, jak nie urzędnicy, troszczy się o nie najbardziej!

Mówiąc szczerze, nie jestem przekonana, czy urzędnicy na pewno dysponują odpowiednimi kompetencjami moralnymi, by rozstrzygać w tak delikatnych sprawach.

Zastanawia mnie jeszcze to, kto będzie kontrolował ich samych, jako rodziców?! Kto, następnie, będzie kontrolował urzędniczych kontrolerów? I tak dalej i tak dalej, aż do absurdu! Z drugiej strony, przecież w urzędniczych rodzinach patologie są wykluczone!?

Widać fundamentalna zasada subsydiarności państwa względem obywateli w naszej Polsce ma zostać zastąpiona zasadą dominacji: Pan-stwo ponad wszystkimi!

23:01, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 lutego 2010
Obcowanie z muzyką

Proponuję Państwu zapoznanie się z artykułem (tu tylko fragment; całość do znalezienia pod adresem zamieszczonym poniżej) na temat roli muzyki w życiu dziecka. Podpisuję się pod nim całym sercem! Niektórzy uważali nas na początku naszej domowej edukacji za snobów, ponieważ od najmłodszych lat nasze dzieci słuchały muzyki poważnej i jazzu (np. Czajkowskiego, Griega, Garbarka, Mangione). Podsuwaliśmy im także i inne gatunki muzyczne: rocka progresywnego (King Crimson, Pink Floyd, Marillion), muzykę filmową (Morricone, Kitaro), muzykę etniczną (Varsovia Manta, Clannad). W przypadku naszych dzieci obcowanie z muzyką przyniosło pozytywne efekty. Muzyka jest ważną częścią ich życia. Oboje grają na różnych instrumentach.

Wygrane dzieci

Ewelina Pietryga 11-12-2009, ostatnia aktualizacja 11-12-2009 00:52

Uczmy najmłodszych gry na instrumentach – radzą psychologowie. 90 procent kilkulatków potrafi czysto śpiewać i grać. Ale najpierw muszą się osłuchać z muzyką. Najlepsza jest poważna i jazz. Chodzi o pobudzenie wyobraźni i wywoływanie silnych emocji, na przykład wzruszenia

– Talent nie jest konieczny, jak się powszechnie sądzi – mówi prof. Barbara Kamińska z Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. – Zdolność do muzykowania jest u człowieka tak samo naturalna jak zdolność do nauki mowy. Tak naprawdę początki muzykowania widać już w dziecięcym gaworzeniu. Współczesna nauka uważa, że ok. 90 proc. dzieci potrafi czysto śpiewać i grać na instrumentach, przynajmniej amatorsko. Jednak potrzeba tu odpowiedniej stymulacji. Przede wszystkim częstego kontaktu z muzyką i osłuchania – wyjaśnia prof. Kamińska

Zdaniem psychologów to tak jak z nauką mowy. Nie da się poznać żadnego z języków, nie obcując z nim. Czy dziecko w ogóle nauczyłoby się ludzkiej mowy, pozostając od niej w izolacji?

Nie bez znaczenia jest jakość prezentowanej dzieciom muzyki. Badacze polecają nie tylko tę popularną, choć dzięki prymitywnej melodyce najłatwiej wpada w ucho. Mówią, że lepszy jest jazz czy muzyka poważna. Osłuchanie stopniowo wyostrza smak. Z czasem pozwala usłyszeć doskonałość fraz, które jeszcze niedawno zgrzytały w uszach.

– Trzeba dziecku pokazać różnorodne gatunki i style muzyczne – radzi Małgorzata Sierszeńska-Leraczyk, psycholog muzyki z Akademii Muzycznej w Poznaniu. – Także te niełatwe w odbiorze. Nie deprecjonuję ani muzyki ludowej, ani wartościowej “rozrywki” – mówi.

– Poprzestając jednak na medialnych przebojach i popularnych piosenkach, prezentujemy dziecku jedynie namiastkę świata muzyki. To tak, jakbyśmy przez całe życie mówili do dzieci wyłącznie gwarą.

http://www.rp.pl/artykul/404462.html

 

środa, 03 lutego 2010
Egzaminy raz do roku!

Dochodzą do nas informacje, iż niektórzy dyrektorzy szkół próbują wymusić na rodzicach edukacji domowej egzaminy po każdym semestrze.

Pamiętajcie Państwo, że zgodnie z przepisami ustawy o systemie oświaty, dziecko edukacji domowej zdaje egzaminy klasyfikacyjne w trybie rocznym.

Uzgodnienia (nie zaś dyktaty ze strony szkoły) dotyczące terminów i wymagań egzaminacyjnych powinny zostać dokonane z początkiem roku szkolnego, a nie, jak to bywa w niektórych przypadkach, na tydzień przed egzaminami. Takie działania dyrektorów szkół gwałcą zarówno zasady moralne, jak i standardy egzaminacyjne, wobec innych polskich uczniów przestrzegane.

Mój mąż przy każdej okazji mówi w tym kontekście o dyskryminacji, która dotyka domowych edukatorów w Polsce.

Bądźmy asertywni, może "przeciwnicy" zaczną nas szanować!

 

Dane kontaktowe

 

Kontakt:

Izabela i Marek Budajczak

ul. Drożdżyńskiego 14

64-125 Poniec

tel. 602 403 492; 032 798 3651

e-mail: homeed@poczta.onet.pl

skype: emilia.budajczak

  

Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna

prof. UAM dr hab. Marek Budajczak

nr konta: 08 1090 1245 0000 0001 0245 8207


17:18, mamareszke , Kontakt
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Mozart matematyki?

Otrzymaliśmy ostatnio z uprzejmości Pana Michała Wiącka z Cambridge informację przytoczoną za pewną lokalną gazetą z komentarzem jej Redaktora. Oto jej treść:

 

„Fitzwilliam College, część Cambridge University, UK, zaoferował warunkowo miejsce 14-latkowi. Ostatni raz tak młody człowiek został przyjęty w 1773 roku. Chłopak jest zdolnym matematykiem. Musi jeszcze zdać egzamin z fizyki. Fitzwilliam College ma w swych szeregach takich ludzi jak Izaak Newton czy Stephen Hawking.

Dobra wiadomość to fakt, że młody szczęściarz jest owocem edukacji domowej, bardzo ją sobie chwali i uważa, że to właśnie zasługa jego ojca. To dla pokrzepienia zwolennikom domedu. Tak trzymać!”

 

Dowiedzieliśmy się dodatkowo, że jako pięciolatek Arran Fernandez (bo tak się chłopiec nazywa) zdał państwowe egzaminy z matematyki, jako ośmiolatek – nikt nie osiągnął tego wcześniej – egzaminy na najwyższym z poziomów zaawansowania przed studiami, a także, że od piątego roku życia pisuje artykuły do specjalistycznej internetowej encyklopedii z matematycznej teorii liczb.

Ojciec Arrana (o mamie jakoś się nie wspomina) jest doktorem ekonomii politycznej i edukacyjnym radykałem (przecież wybrał edukację domową!), przygotowującym książkę o tym, jak nauczać dzieci.

Będziemy na tę publikację czekać, choć już w tym momencie warto powiedzieć, że dzieci edukacji domowej nie muszą być wyłącznie geniuszami i to geniuszami od kołyski wyprzedzającymi w danej dziedzinie wszystkich ludzi wokół. Presja rodziców na osiągnięcie przez ich dzieci takich efektów niekiedy nie wychodzi tym drugim na zdrowie. Lepiej, by były one porządnymi i spełnionymi ludźmi.



czwartek, 31 grudnia 2009
School must go on

The show must go on,
the show must go on
inside my heart is breaking
my make-up may be flaking
but my smile still stays on
.

Człowiek jest w stanie długo być miłosiernym (szczególnie jeśli jest chrześcijaninem-katolikiem) dla swoich wrogów. Kiedy jednak oni z zaciętością automatu i konsekwencją walca drogowego chcą cię zniszczyć, a przynajmniej wycieńczyć cię, jesteś uprawniony do samoobrony!

Czy takimi złowrogimi słowami należy żegnać Stary Rok?! Bywa, że tak!

Kiedy chcą cię wykantować, albo nawet zaka(n)tować na amen, przyjmij strategię imperatywu kategorycznego Kanta!

Urzędnicy oświatowi MEN i Wielkopolskiego Kuratorium Oświaty obdarowali nas, nie pierwszy zresztą raz (czy to nie jest przypadkiem nękanie?!), odpowiednio na Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok, swoimi kolejnymi groteskowymi pismami, rzecz jasna „zgodnymi” z pochodzącym z zimnokomunistycznych czasów Gomułki (bo taki u nas w RP obowiązuje) kodeksem postępowania biurokratycznego (o, przepraszam: administracyjnego)! Dziękujemy im za „takie” życzenia!

Drogim Czytelnikom tego bloga życzę Szczęśliwego Nowego Roku!!!

 

P.S. Pozwólcie jeszcze Drodzy Czytelnicy na drobną uwagę. Wiele polskich szkół, a w ostatnich dniach także Kuratorium Oświaty w Poznaniu, umieściło na własnych stronach internetowych sławny cytat: „Uczymy się nie dla szkoły, lecz dla życia”, przypisując go Senece Młodszemu. To szczególna oświatowa zniewaga dla prawdy! W łacińskim oryginale (Patrz polskie tłumaczenie: Listy moralne do Lucyliusza – ostatnie słowa listu CVI, str. 565) Lucius Annaeus Seneca naprawdę napisał: „Non vitae, sed scholae discimus”, tj. „Uczymy się nie dla życia, ale dla szkoły”! Proponuję MEN, by wprowadziło obowiązkowe kursy łaciny dla wszystkich oświatowców!

 

 

15:01, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 grudnia 2009
Dies Natalis

Z Narodzenia Pana dzień dziś wesoły ...

I tak nadszedł czas, w którym zapominamy o wszystkich dolegliwościach zwykłego życia, czas,  który daje nam radość i nowe siły do zmieniania świata na lepsze. Jednym z najprostszych sposobów czynienia świata bardziej ludzkim jest formułowanie w duszy i fizyczne wyrażanie życzeń dla innych.

Drodzy Przyjaciele i Chwilowi Goście, przyjmijcie serdeczne, a więc z serca płynące życzenia radości w Ten Świąteczny Czas, a na cały Nowy Rok pomyślności, także edukacyjnej!

Niech te żywioły, które wyśpiewują Bożej Dziecinie chwałę, harmonijnie nucą i Wam!

 

14:30, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 listopada 2009
O motywacjach ...

Bardzo często spotykamy się z pytaniem o motywację, jaka nami kierowała, kiedy podejmowaliśmy decyzję o edukacji domowej naszych dzieci.

Na początku lat dziewięćdziesiątych wśród lektur mojego męża (nauczyciela akademickiego) znalazły się dwie książki brytyjskiego socjologa Rolanda Meighana. Obie wspominały o edukacyjnej alternatywie, nazywanej „edukacją opartą na domu”. Kiedy dowiedzieliśmy się, że i w Polsce od 1991 r. takie nauczanie jest zgodne z prawem, przyszło nam do głowy, … żeby tego spróbować.

Zrobiliśmy to nie z powodu wstrętu do konkretnej szkoły, czy szkoły „w ogóle” (oboje szkołę „lubiliśmy”), tylko po to, by rodzinnie przeżywać edukację, jednak bez przekonania, że nasza „domowa” szkoła będzie lepsza od „państwowej”. Mieliśmy nadzieję, że nie będzie gorsza.

Umożliwiliśmy też obojgu naszym dzieciom poznanie „prawdziwej” szkoły, by znając warunki obu form nauki, same decydowały, gdzie chcą się rozwijać.

A jakie motywacje kierują innymi rodzicami? Jak z wszystkim, bywają bardzo różne.

Są tacy rodzice, którzy dobrowolnie wybierają edukację domową. Życzą jej sobie, ponieważ czytali bądź słyszeli o niej pozytywne opinie, albo dlatego, że mają dla swoich dzieci specjalny edukacyjny pomysł. I to się chwali!

Są też tacy rodzice, którzy „uciekają” w edukację domową, chcąc chronić swoje dzieci przed krzywdami, jakich już doświadczyły one w szkole lub jakie mogłyby je tam dotknąć. Chodzi tak o krzywdy fizyczne, psychiczne, jak i społeczne (np. akty dyskryminacji, niesprawiedliwego oceniania, rzutującego na przyszłość dziecka czy ideologicznej indoktrynacji). Niestety bywa czasami tak, że owe krzywdy są wytworem wyobraźni samych rodziców. Co oczywiste, nie jesteśmy w stanie ochronić dzieci przed wszystkimi „nieszczęściami” tego świata!

sobota, 07 listopada 2009
Po rozum? Do głowy!

Co i rusz otrzymujemy prośby od rodziców z różnych stron Polski, którzy nie zorientowali się w porę, co do warunków nakładanych przez znowelizowaną ustawę o systemie oświaty i spóźnili się ze złożeniem wniosku (z wymaganymi dodatkami) o zezwolenie na edukację domową przed 31 maja. Rodzice ci pytają, co w tej sytuacji zrobić?

Po kolejnej takiej prośbie, lekko poirytowana, zadzwoniłam do Prezesa Stowarzyszenia Edukacji w Rodzinie, które przyklasnęło ministerialnemu projektowi, później ucieleśnionemu w zapisach ustawy. Zadałam pytanie, co Oni radzą rodzicom znajdującym się w takiej sytuacji? Dowiedziałam się, że każdy taki przypadek indywidualnie rozpatruje Pani Minister Hall. Można chyba domniemywać, że rozpatruje pozytywnie?!

Ciekawe, ponieważ w Ministerstwie nic na ten temat nie wiedzą, a żaden wniosek do właściwego dla tych spraw Departamentu Kształcenia Ogólnego i Wychowania od 31 maja nie wpłynął. A więc i Pani Minister żadnego zezwolenia na naukę w domu wydać nie mogła. Urzędniczka wspomnianego Departamentu powiedziała, że zawsze można do Nich taką prośbę, koniecznie z uzasadnieniem, złożyć, a Ministerstwo łaskawie ją rozpatrzy. Może też odpowiednią decyzję wydać, bo … samo te przepisy sformułowało!

To o tyle dziwne stwierdzenie, że zgodnie z prawem, jedynie dyrektor szkoły może takie zezwolenie wydać, w żadnym zaś wypadku Minister. Czyżby Minister stał ponad prawem?!

Nawiasem mówiąc, nie wiadomo, po co komu było wprowadzanie tego terminu – 31 maja – jako wymogu, który mają respektować rodzice.

Na przyszłość lepiej byłoby oszczędzić wszystkim bzdurnych przepisów (to apel do MEN!), a już na pewno reprezentanci środowiska edukacji domowej nie powinni się pod takimi przepisami podpisywać!

czwartek, 05 listopada 2009
Czyżby zwycięstwo?

„Po ponad 14 latach od wydania decyzji WKO stwierdził wreszcie ich nieważność w pożądanej części.”

Otrzymaliśmy dziś maila, który rozpoczynał się od cytowanego zdania. Był to list od naszego Pełnomocnika Prawnego, a zarazem Przyjaciela, Mec. Wojciecha Bronowicza, który odnosił się do pisma Wielkopolskiego Kuratora Oświaty. W piśmie tym Kurator, po kilkunastu latach uników, mataczenia i udawania, że nie wiadomo, o co chodzi, musiał (a właściwie: musiała) przyznać nam rację. Nie zrobiłby tego nigdy z własnej woli, gdyby nie przymus wyroku sądowego.

Zwyciężyliśmy, ale czy po tylu latach walki i tylu krzywdach, których, jako rodzina, doznaliśmy ze strony oświatowych biurokratów, takie zwycięstwo może jeszcze cieszyć?! Mam mieszane uczucia! Jednak kiedy patrzę na swoje dorosłe już dzieci, wiem, że nasza decyzja o edukacji domowej była słuszna. Widzę, że są dojrzałymi, wartościowymi młodymi ludźmi i czuję, że nie mają do nas żalu.

Kiedyś na forum edukacji domowej ktoś zarzucił mi, że zrobiliśmy dzieciom krzywdę. To nieprawda!

22:56, mamareszke
Link Komentarze (2) »
wtorek, 20 października 2009
Dramat "równiejszych" dzieci - O, pardon, młodzieży!

Jak doniosło dziś „Metro”, przyszłoroczna matura będzie masakrą! Oto szefostwo Centralnej Komisji Egzaminacyjnej zdecydowało, że ci maturzyści, którzy wybiorą egzamin z jakiegoś przedmiotu na poziomie rozszerzonym, będą zdawać o 9 rano egzamin na poziomie podstawowym, a o 14 tego samego dnia ów „rozszerzony”. Prawdziwy horror!

CKE tłumaczy, że matury nie mogą dłużej dezorganizować pracy szkół, trzeba więc te egzaminy skomasować. Toż to sadyzm!! „Maturzyści i nauczyciele płaczą.”

W systemie, w którym obok równiejszych dzieci „szkolnych”, tkwią również dzieci edukacji domowej, nikt jakoś nie rozdziera szat nad tym, że te ostatnie zdają wcale nie łatwiejsze egzaminy klasyfikacyjne co roku, choć te równiejsze nie muszą robić tego nigdy. A kiedy już ci „domowi” takie egzaminy zdają, to dla wygody szkoły zdają je najczęściej w „hurtowych ilościach”, w dodatku dzień po dniu, bo tych egzaminów jest znacznie więcej niż na maturze.

I cóż?! Nic! Wszystko jest w najlepszym porządku! Wszystkie dzieci są przecież równe, ale niektóre … są równiejsze! Dopiero zamach na te „równiejsze” to zbrodnia przeciw ludzkości!!!

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31