Blog Izy Budajczak-Moder
wtorek, 21 czerwca 2016
Nasza 30-latka

20:43, mamareszke
Link Komentarze (1) »
sobota, 18 czerwca 2016
Wolność w edukacji?

Dwie międzynarodowe organizacje: Fundacja Novae Terrae i OIDEL (Międzynarodowa Organizacja na rzecz Edukacyjnej Wolności), instytucja doradcza ONZ i Rady Europy, ogłosiły niemal 400-stronicowy „Wskaźnik Wolności Edukacji. Globalny Raport 2016 nt. Wolności w Edukacji”.

Polska w tym Raporcie lokuje się na … 14 pozycji wśród 136 zbadanych krajów świata! Niemcy, dla porównania, są na pozycji 24, a Szwecja na 32.

Zastosowany wskaźnik ma charakter kompleksowy, złożony z kilku miar (jak np. możność zakładania szkół niepublicznych czy poziom ich finansowania przez państwo), wśród których odrębną kategorię stanowi możliwość korzystania z edukacji domowej (!). Nic dziwnego, że jest u nas lepiej, niż w Niemczech i w Szwecji.

Zachłystywać się jednak tym zakresem polskiej „wolności w edukacji” zanadto nie należy, ponieważ nasze władze w każdej chwili mogą przeforsować negatywne zmiany w tym odniesieniu.

A wtedy … spadniemy w tym rankingu. Kto się jednakże będzie wówczas takim drobiazgiem przejmował?!

20:44, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 czerwca 2016
Edukacja domowa w Krakowie

W piątek, 17 czerwca, w drugim dniu XXV Jubileuszowej Ogólnopolskiej Konferencji Psychologii Rozwojowej, z inicjatywy jej Organizatorów - Polskiego Stowarzyszenia Psychologii Rozwojowej Człowieka, Instytutu Psychologii i Instytutu Psychologii Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego - odbyło się naukowe forum dyskusyjne nt. edukacji domowej.

Zaproszonymi do dyskusji w gronie (głównie) psychologów zostali: Pan prof. Sławomir Futyma, Pani Katarzyna Gucwa - mama-edukatorka domowa i mój mąż. 

Na zakończenie żywej i inspirującej dyskusji pojawiła się propozycja, by w przyszłości powrócić do tematu edukacji domowej, jako istotnego dla współczesnej polskiej edukacji w powiązaniu z psychologią rozwojową.

23:21, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 czerwca 2016
Cum tacent, clamo!

Ciąg dalszy nastąpi 18 sierpnia.

10:08, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 czerwca 2016
Odetchnijmy z ulgą – Pani Minister jednak dotrzyma obietnicy!

Różne rzeczy o przyszłych losach edukacji domowej w Polsce mówili w ostatnich miesiącach członkowie ministerialnych elit. Niektóre z nich, gdyby zostały wprowadzone w życie, bez wątpienia zaszkodziłyby wielu dzieciom i ich rodzicom.

Nic więc dziwnego, że wszyscy w napięciu czekają na „wyrok”, jaki Pani Minister ma ogłosić 27 czerwca w Toruniu, podsumowując różne reformatorskie projekty, będące efektem zakończonej właśnie serii ogólnospołecznych debat nad „dobrą zmianą” w oświacie.

Jednak już teraz, na podstawie wczorajszej rozmowy Pani Minister z dziennikarzami portali: „Parlamentarny.pl” i „Portalsamorzadowy.pl”, można wnosić, iż nic złego, przynajmniej tymczasem, się nie wydarzy. Wygląda więc na to, że edukacja domowa na razie ocaleje!  

Pani Minister powiedziała w tej rozmowie, co następuje: W roku szkolnym 2016/2017 w edukacji nie będzie żadnych zmian. Nic się nie zmieni. Jesteśmy odpowiedzialni za bardzo dużą zmianę dotyczącą praktycznie każdego obszaru oświaty. Jeśli się chce poważnie dyskutować o edukacji trzeba patrzeć na nią, jako na całość. W oświacie nie można ruszyć jednego elementu. Każda zmiana wymusza kolejne w innych obszarach. Wszystkie muszą być ze sobą ściśle powiązane, długotrwałe i systematyczne. Aby to wszystko porządnie zrobić zmiany będą wprowadzane dopiero od 2017 r.

I jeszcze jeden ciekawy fragment: Pokłóciłam się ze swoim kolegą, kiedy zabrał pieniądze z subwencji oświatowej na drogę i usłyszałam, że nie będzie inwestował w puste klasy. Co to za pogląd. Liczę, że w 2016 r. naliczonej na 6 latka subwencji, obojętnie gdzie się będzie edukował, nikt już nie zabierze.

Miejmy nadzieję, że do roku 2017 na spokojnie uda się wypracować naprawdę dobre i trwałe rozwiązania dla edukacji domowej! 

21:12, mamareszke
Link Komentarze (1) »
czwartek, 09 czerwca 2016
Kret-donosiciel w środowisku edukacji domowej

CDN

08:15, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 czerwca 2016
Niedorzeczności Rzecznika Praw Dziecka

Co z edukacją domową? - pyta na swojej stronie i w formalnym wystąpieniu Rzecznik (nominalnie) Praw Dziecka, kierując swoje pytanie do Pani Minister Edukacji Narodowej. Mimo, iż miał na to prawie osiem lat (a różne prośby o interwencje otrzymywał już wcześniej) Pan Rzecznik ocknął się w sprawie edukacji domowej dopiero teraz.

Lepiej późno, niż wcale - powiecie? Tak, byle dorzecznie! W przeciwnym razie, nawet jeśli mimowolnie, może przysłużyć się ogrodnikowi-homeschoolerowi, jak to zrobił niedźwiedź-przyjaciel u La Fontaine’a (lub Kryłowa). 

Rzecznik pozyskawszy informacje z „różnych” źródeł i przetworzywszy je „po swojemu”, załatwia „muchę” problemów edukacji domowej przy pomocy „głazu” scalonego z szeregu niedorzecznych konceptów (wszystkie wypracowane, rzecz jasna, w duchu odpowiedzialności za „Los Każdego Polskiego Dziecka”).

Oto i kolejne przedmioty troski, oraz „pomysły” na ich rozwiązanie, Rzecznika:

Czy uczniowie zdobywający wiedzę w systemie edukacji domowej i zdający egzaminy w trybie zewnętrznym, są tak samo wykształceni jak rówieśnicy na co dzień uczęszczających do szkoły? - pyta najpierw. A niech ich ręka boska broni, żeby być tak samo wykształconymi, jak uczniowie szkół! Gdyby tak miało być, to rocznych egzaminów klasyfikacyjnych na pewno by skutecznie nie zdawali. A przecież zdają!

(…) lista problemów związana z tzw. edukacją domową (…) budzi wątpliwości o skuteczność takiego nauczania. Dobrze byłoby sprawdzić jak jest naprawdę – wskazuje dalej, przy użyciu nie całkiem poprawnej polszczyzny. Dlaczego niby jakieś poboczne kwestie miałyby przesądzać o efektywności edukacji domowej?! Skądinąd porządny Rzecznik najpierw powinien zająć się sprawdzeniem skuteczności nauczania tych 99,99% uczniów uczęszczających do polskich szkół, bo to się liczy dla przyszłości narodu, państwa i Europy, a nie zajmować się nieistotnym społecznie „marginesem”!

Jednocześnie wnoszę o rozważenie możliwości zlecenia przez Panią Minister badań diagnozujących efektywność nauczania organizowanego w trybie art. 16 ust. 8 ustawy o systemie oświaty, w kontekście wyników uzyskiwanych przez uczniów z egzaminów zewnętrznych. Tu nie całkiem wiadomo, o co Panu Rzecznikowi chodzi. Czy chciałby porównania wyników uczniów szkół (razem czy osobno publicznych i niepublicznych - nie mówi) i uczniów „domowych”, w zakresach podstawówkowego sprawdzianu, gimnazjalnego egzaminu i matury, czy może jakoś „inaczej”? A gdyby nawet (choć kolejne zagraniczne badania ewidentnie wykazują wyższość „domowoedukowanych” nad „szkolnymi”!), to co miałoby wynikać z zaliczania tych „zewnętrznych egzaminów” nawet na same oceny „dopuszczające”?! Czy zachodzi w RP jakikolwiek prawny przymus ich zdawania na „5”?!  

Dalej przebąkuje Rzecznik o potrzebie standaryzacji egzaminów klasyfikacyjnych. Nawet jeśli znaleziono by „ofiarę” do opracowywania takich egzaminów (Komisje Egzaminacyjne nie radzą sobie przecież z już obowiązującymi egzaminami), to jak dałoby się to uzgodnić ze zróżnicowanym czasowym trybem organizowania tych egzaminów w różnych szkołach w kraju? Pełna standaryzacja równałaby się w tym punkcie całkowitej likwidacji edukacji domowej. Chyba że Rzecznikowi o to właśnie chodzi!?

Rzecznik przedstawia „stanowisko” Unii Metropolii Polskich (sic!), piszącwskazano, iż dotychczasowy sposób dysponowania subwencją oświatową pomniejszał pulę środków przeznaczaną na uczniów kształcących się w szkołach stacjonarnych.Pomijając nieprawdę co do finansowych faktów, zawartą w tej konstatacji, i manipulatorskie nastawianie „społeczeństwa” przeciwko okradającym „jego” dzieci wrażym edukatorom domowym, to widać wyraźnie, czyją stronę trzyma Rzecznik. Może należałoby się zatem przekwalifikować na Rzecznika Praw Samorządowców?!

Niepokojem napawa też Rzecznika pojawianie się w przestrzeni edukacyjnej podmiotów, których funkcjonowanie ogranicza się wyłącznie do prowadzenia procesu edukacyjnego uczniów spełniających obowiązek poza szkołą. Podmioty te nie funkcjonują w oparciu o przepisy ustawy o systemie oświaty, a często używają nazwy „szkoła”. Czy eksperymentalny charakter prowadzonej przez owe podmioty działalności nie wymaga określenia ich statusu w systemie oświaty? Czy używanie nazwy „szkoła” jest uprawnione? Plącze i myli tu Rzecznik różne, a niepowiązane ze sobą kwestie, co gorsza, wszystkie tymczasem legalne i legitymizowane przez MEN, sugerując, że kwitnie tu jakaś patologia.

Przywołuje jeszcze Rzecznik szereg innych, szczegółowych, częściowo wydumanych (nie wiadomo przez kogo?) „spraw” (jak np. sprawę ocen z zachowania), nie rozpatrzywszy ich dogłębnie, a już wnioskując o ich „załatwienie”.

 

Jak widać, od generalnej dorzeczności (bo uporządkować niektóre kwestie edukacji domowej rzeczywiście trzeba), do steku szczegółowych niedorzeczności w jednej i tej samej sprawie u Rzecznika Praw Dziecka ... tylko jeden krok!

23:41, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 maja 2016
Już po egzaminach!

Nasz "uczeń" zdał dziś ostatnie egzaminy. 

 

Tymek i jego siostra (fot. Justyna Dudkowiak)

22:22, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 maja 2016
10-lecie istnienia Placówek Króla Dawida

22:53, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 maja 2016
Jak PIS-owska Minister rozprawia się z edukacją domową!

Wczorajszym popołudniem, kilkanaście minut po trzeciej, P. Minister A. Zalewska przedstawiła swój audyt działań „ekipy” PO-PSL. Mówiła, rzecz jasna, o „swoim” resorcie, a więc o zawinionych przez przeciwników patologiach oświaty, w tym także o tej patologii, jaką jest w jej ramach edukacja domowa (obecne elity MEN wielokrotnie tak ją „identyfikowały”!).

Mogło się dotąd wydawać, że dyskusja na temat domowego kształcenia, wywołana przez regulację z niesławnego Rozporządzenia MEN z 22 grudnia ubiegłego roku, skutkującą obcięciem subwencji dla uczniów domowej edukacji, także wobec faktu powstania i (słabującego niestety) funkcjonowania tzw. grupy roboczej, przyniesie pozytywne owoce. Że oto pojawi się rzetelne i odpowiedzialne ze strony nowej władzy uporządkowanie spraw edukacji domowej. Próżne nadzieje!

Dlaczego próżne!? Ano dlatego, że w owych wczorajszych „audytowych” wypowiedziach Pani Minister edukacja domowa okazała się dla dzisiejszych rządzących wyłącznie pretekstem do generalnego, premedytowanego kopania, już i tak zgnębionego, skądinąd wartego siebie, politycznego wroga.  

Co gorsza, owo „przywalanie” oparte zostało na skandalicznych, etatystycznych przesłankach, na manipulacjach rzeczywistymi danymi, a nawet na zwykłych błędach. Pani Minister m.in. „przypomniała sobie”, jak to w ustawie z 2008 roku „wszyscy zgodnie”, a więc pewnie i Ona, „zagłosowali” za przymusowym „uobwodowieniem” dzieci edukacji domowej. Prawda natomiast jest taka, że będąc w Sejmie zaledwie od VI jego kadencji tj. od 2007 r., nie może Ona „pamiętać” tego, co zatwierdzono w nowelizacji ustawy o systemie oświaty z czasów rządu koalicji SLD-UP (i ministra M. Sawickiego), z 1995 roku!

Dobrze byłoby też, gdyby Pani Minister A. Zalewska dowiedziała się, że pierwotny zapis ustawy o systemie oświaty z 1991 roku o żadnych, nie tylko przymusowo obwodowych, ale nawet koniecznie państwowych szkołach dla relacji z rodzinami edukacji domowej nie stanowił! W swoim liberalizmie był racjonalny!

Tylko etatyści (nie tylko post- czy czysto komunistyczni, ale także prawicowi) są przeciwni edukacji domowej i wolności wyboru w edukacji. Gratulacje zatem!

Cóż, lobbujący za eliminacją z polskiego życia społecznego edukacji domowej, lobbujący u „naszych” samorządowców, przedstawiciele Niemiec z pewnością uznają to za swój osobisty i państwowy sukces! Oni załatwili to u siebie już za socjalistycznej Republiki Weimarskiej w 1919 roku, a III Rzesza dodała tylko penalizację niepokornych obywateli, życzących sobie i swoim dzieciom „antypaństwowej patologii”, jaką jest edukacja domowa. Jest więc się na kim wzorować!

12:37, mamareszke
Link Komentarze (4) »
czwartek, 05 maja 2016
Ciąg dalszy nastąpi,

Oj, nastąpi!

09:07, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 kwietnia 2016
Znów sądny dzień

Znów Art. 212. Zgadnijcie Państwo, kto dziś zasiądzie na ławie oskarżonych?

Qui gladio ferit, gladio perit

08:47, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
Edukatorzy domowi piszą!

Myślę, że nikogo nie dziwi fakt, że rodzice edukacji domowej zwracają się do mojego męża i do mnie z różnymi sprawami. Pytania dotyczą także tzw. grupy roboczej d/s kontaktów z MEN. Informuję Państwa, że nie otrzymujemy od tej grupy żadnych oficjalnych informacji co do ich prac. Cóż, może te działania muszą być tajne?! 

Poniżej przedstawiam jeden z ostatnich listów o znaczącej wymowie:

Dzień dobry,

Zwracamy się do Pana Profesora Marka Budajczaka jako rodzice edukujący domowo z pytaniami i prośbą o pomoc, jeśli oczywiście będzie to możliwe, gdyż nie posiadamy żadnych informacji o działaniach Grupy Roboczej d/s kontaktów z Ministerstwem Edukacji Narodowej i rezultatach tych działań.

Z zaciekawieniem wynikającym ze zdziwienia obserwujemy zawiązanie się samozwańczej grupy reprezentującej rzekomo nas - rodziców edukujących domowo, a przy okazji także "inne środowiska mające niewątpliwe finansowe korzyści", a mogące stracić finansowo na dyskryminującym dzieci edukacji domowej obniżeniu subwencji oświatowej.

Zdziwienie nasze, pytania i prośba wynikają z co najmniej dwu powodów.

W skład Grupy Roboczej d/s kontaktów z Ministerstwem Edukacji Narodowej nie wchodzi żaden ekspert mający rzeczywiste kompetencje, czyli reprezentujący środowisko naukowo-badawcze, które w Polsce istnieje i zadziwiające są dla nas próby działania w oderwaniu od znawców złożoności i specyfiki tematu alternatywnych metod kształcenia.

Drugim powodem jest brak jakichkolwiek informacji na stronie internetowej Grupy Roboczej o jej działaniach, planach i efektach kolejnych spotkań z reprezentantami MEN. Dochodzą do nas natomiast informacje, że Grupa Robocza d/s kontaktów z Ministerstwem Edukacji Narodowej prowadzi niejawne spotkania i dodatkową zamkniętą platformę internetową dla wąskiego grona, gdzie ustala się kierunek działań i omawia spotkania z przedstawicielami Ministerstwa.

Stąd nasze pytania i prośba do Pana Profesora, czy istniałaby możliwość ze strony Pana Profesora, jako eksperta, zainteresowania się tym, pozyskiwania jakichkolwiek informacji w celu bezpośredniego informowania najbardziej zainteresowanych osób, którymi są rodzice edukujący domowo, w jakim kierunku zmierzają działania Ministerstwa Edukacji Narodowej?

z wyrazami szacunku

(rodzice edukacji domowej)

Oczywiście takie starania mój mąż już czyni. Ministerstwo obiecało przekazanie materiałów ze spotkań z grupą roboczą.   

09:49, mamareszke
Link Komentarze (5) »
sobota, 16 kwietnia 2016
Chrzest Polski: 966-2016

14:09, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 kwietnia 2016
2010-2016

... I zostaną w mej myśli, - i w drodze żywota

 Jak kompas pokażą mi, powiodą, gdzie cnota:

   Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie,

  Zapomnij o mnie.

22:35, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 kwietnia 2016
Odszedł Poseł Artur Górski

W dniu dzisiejszym zmarł Pan Poseł dr Artur Górski, przyjaciel edukacji domowej. Był pierwszym polskim parlamentarzystą, który z mównicy sejmowej zgłosił interpelację (nr 12052) w sprawie problemów polskiej edukacji domowej.

Requiescat in pace!

20:57, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 marca 2016
Piękne, rodzinne i wiosenne Święta Wielkiej Nocy!

13:19, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 marca 2016
Sądny dzień

CDN

07:53, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 marca 2016
Spotkanie z Panią Minister Anną Zalewską

Dzisiaj mój mąż spotkał się z Panią Minister, z którą rozmawiał o kondycji polskiej edukacji domowej. Rozmowa była konstruktywna, a współpraca będzie kontynuowana. 

21:39, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 marca 2016
Ile edukacji domowej w ... edukacji domowej?

Kilkoro rodziców tzw. edukacji domowej, przeczytawszy korespondencję jednego z ojców, nauczających wraz z małżonką własne dzieci w domu, przeprowadzoną z Przewodniczącym tzw. „grupy roboczej d/s kontaktów z MEN”, podzieliło się ze mną swoimi obawami co do tego, że ich potrzeby nie są być może właściwie reprezentowane, są bowiem we wspomnianej grupie osoby, których działalność nie tylko stoi w sprzeczności z rozumieniem roli rodzica przez owych zatroskanych, ale nawet, że godzi w dobro rodziny jako takiej (np. oferując kursy edukacji w zakresie „samoobrony” seksualnej, po których małe dzieci miałyby denuncjować także swoich rodziców w kwestii molestowania, którego prawie wszystkie – więcej niż siedmioro na dziesięcioro – mają podobno w naszym kraju doświadczać). Podzielam te obawy, ale cóż są rodzice, którzy uważają, że taka „działalność” im i ich dzieciom służy. Ich zatem sprawa, kogo sobie do „współpracy” przy wychowywaniu i nauczaniu własnych dzieci wybierają. „Śmietankę” z takiej „współpracy”, albo i tak uwarzone „piwo”, sami będą konsumować. Także ich dzieci.

 

Inna rzecz, że przy okazji tej listownej wymiany pojawiły się po raz kolejny stwierdzenia, które wydają mi się nietrafne. Pozwólcie jednak Państwo, że tu oddam klawiaturę mojemu mężowi, który nieraz o tych sprawach już mówił i pisał. Przypominania o tym nigdy – jak widać – dosyć. 

(dalszy ciąg autorstwa Marka Budajczaka)

Przyjęty dalej porządek to prezentacja dwóch cytatów z e-listu Przewodniczącego „grupy roboczej …”  wraz z odpowiadającymi im komentarzami:

Cytat nr 1.

1) pomimo potocznego określenia Edukacja Domowa - używanego zarówno przez przedstawicieli MEN, mass media, oraz rodziców zaangażowanych w poza szkolne formy spełniania obowiązku szkolnego przez ich dzieci; w polskim ustawodawstwie oświatowym nie występuje powyższy termin prawny. Nadal obowiązujący jest zapis w ustawie o systemie oświaty (art. 16 ust. 8 do 14) http://www.edukacjadomowa.pl/pr006.html,

Komentarz M.B.

Nie istnieje na terytorium RP, mimo twierdzenia Przewodniczącego „grupy roboczej …”, prawna możliwość zaangażowania się rodziców w różne „poza szkolne formy spełniania obowiązku szkolnego”. Zachodzi wyłącznie – jako jedna jedyna – możliwość spełniania obowiązku szkolnego poza szkołą (oraz, dla pozostałych dwóch poziomów edukacji, obowiązku rocznego przygotowania przedszkolnego i obowiązku nauki poza szkołą) na podstawie wniosku rodziców lub prawnych opiekunów (albo, ewentualnie, na podstawie wniosku młodego człowieka, który ukończył lat 18), oraz przy zezwoleniu konkretnego, acz dowolnie wybranego, dyrektora szkoły publicznej bądź niepublicznej. Jeśli zatem zasadniczo sprawa ta dotyczy rodziny, to metonimia miejsca [metonimia to wyrażenie zastępujące jednoznacznie powiązane z nim inne wyrażenie] dla „rodziny”, jaką jest „dom”, jest oczywistym i tradycyjnie akceptowanym rozwiązaniem. Epitet „domowa” dodany do „edukacji” tworzy łatwo pojmowalny termin złożony. Tak rozumieją to także Anglosasi, stosując określenia: „home education” lub „homeschooling”. Nie jest to także określenie zaledwie potoczne, stosowane jest bowiem konsekwentnie przez różnych autorów jako termin naukowy.

Skądinąd prawna formuła, na którą powołuje się Pan Przewodniczący „grupy roboczej …”, a zastosowana w ustawie o systemie oświaty, mimo swojej absurdalności (obowiązek „szkolny” spełniany „poza szkołą”, jest tak samo sensowny, jak „obowiązek małżeński” spełniany z obcą osobą), została wymuszona zapisem konstytucyjnym, pierwotnie stalinowsko-perelowskiej ustawy zasadniczej z 1952 r., obowiązującej jeszcze w 1991 roku, kiedy tzw. sejm kontraktowy przyjmował oryginalny zapis o „edukacji domowej”, a obecnie podtrzymywana jest na mocy zapisu Konstytucji RP z 1997 roku, która ustanowiła - generując dodatkowy bałagan - jeszcze drugi rodzaj obowiązku edukacyjnego, a mianowicie „obowiązek nauki” dla każdej osoby poniżej 18 roku życia, cedując wskazanie sposobów wykonywania obowiązku szkolnego na ustawę o systemie oświaty. „Sposoby wykonywania obowiązku szkolnego” (i nauki) są w naszym kraju jedynie dwojakie: w szkole lub poza nią, jednak w tym drugim wypadku wyłącznie w drodze przyjęcia przez rodziców formalnej odpowiedzialności za zapewnienie dziecku możliwości do nauki i egzekwowanie tej nauki od niego, w formalnej współpracy z konkretną placówką szkolną, (co najmniej) sprawdzającą, poprzez egzaminy klasyfikacyjne, wyniki tej „rodzinnej” czyli „domowej” edukacji. Forsowanie w omawianej sytuacji - zamiast oczywistego i poręcznego, a także powszechnie przyjętego określenia: „edukacja domowa” - wyłącznie formuły prawnej byłoby groteskowym, tak jak oficjalne nazywanie za komuny „krawata” – „zwisem męskim ozdobnym”. „Edukacja domowa” jako termin przetrwa, niezależnie od tego, czy to komuś, z jakichś jego względów, przeszkadza.   

Cytat nr 2.

2) w związku z powyższym wszyscy uczniowie (a w konsekwencji rodzice), korzystający z ww. zapisu ustawy bez względu na to w jakiej formie (nauki przez rodziców w domu, zatrudnienia guwernera, korzystania z korepetycji i kursów, tworzących nieformalne, czy też formalne kluby ED lub "unschoolingowe", inicjujący szkoły demokratyczne, tworzący szkoły tylko dla ED, ratujący szkoły wiejskie z ofertą dla ED, emigranci chcący by ich dzieci dodatkowo realizowali program polskiej szkoły) realizują obowiązek szkolny poza szkołą - czyli są potocznie nazywani Edukatorami Domowymi,

Na chwilę obecną, przy obowiązujących aktualnie zapisach ustawowych oraz trudności w zdefiniowaniu "prawdziwego edukatora domowego", nie sposób jest rozmawiać jedynie o dzieciach w Polsce uczonych przez rodziców w domu.

Komentarz M.B.

Wyliczenie jednym tchem i zrównanie wszystkich osób „swoiście zainteresowanych” edukacją domową z „Edukatorami Domowymi” tj. „realizującymi dany obowiązek edukacyjny” (tylko taka parafraza sformułowania Pana Przewodniczącego „grupy roboczej …” jest adekwatna względem obecnych polskich warunków prawnych) jest nieuprawnione. Edukatorami Domowymi są w RP (nieoczywisty jest status rodziców dzieci w wieku szkolnym mieszkających na stałe poza granicami kraju) wyłącznie Ci, którzy wystąpili z wnioskiem do danego dyrektora szkoły i uzyskali, obłożone ustawowymi warunkami, zezwolenie na „edukację domową”. Ich ewentualne późniejsze wybory co do formy realizowania edukacji własnego dziecka (np. w niby-szkołach demokratycznych), mają charakter wtórny, nie zmieniający istoty ich pierwotnego prawnego usytuowania w systemie oświaty. Edukatorami Domowymi nie mogą być więc ani sympatycy, ani „przedsiębiorcy oświatowi” czy ich „pomocnicy” wszystkich odmian, którzy są także reprezentowani w tzw. „grupie roboczej …”. W konsekwencji, wbrew twierdzeniu Pana Przewodniczącego „grupy roboczej …”, nie zachodzą żadne trudności w odróżnianiu „prawdziwych edukatorów domowych”, od „aktywistów edukacji domowej”, tj. od osób korzystających na różne sposoby na współpracy z „prawdziwymi edukatorami domowymi”. Osobną kwestią jest to, czy tzw. „grupa robocza ds. kontaktów z MEN” zgłasza roszczenie do reprezentowania w ramach tych kontaktów z MEN wyłącznie potrzeb rodzin edukacji domowej, czy jest reprezentantem wszystkich „interesariuszy” okołoedukacyjnodomowych. Ale na to pytanie „grupa robocza” winna już, ewentualnym pytającym, odpowiedzieć sama.

21:02, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31