Blog Izy Budajczak-Moder
czwartek, 27 lipca 2017
32 lata, to niemożliwe!

18:09, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 lipca 2017
Macie uszy, a nie słyszycie?! Lekcja dla PIS-u!

Wczoraj, jak prawie wszyscy wiedzą, miała miejsce znamienna wizyta prezydenta USA w Polsce. Nasze aktualne władze państwowe cieszą się z tego honoru niepomiernie. Lepiej jednak byłoby, gdyby na serio wsłuchały się w to, co Mr. Trump w swym wystąpieniu powiedział. A mówił m.in. tak:

A wreszcie, po obu stronach Atlantyku, nasi obywatele zderzają się z jeszcze jednym zagrożeniem – tym razem podlegającym naszej kontroli. Owo zagrożenie jest dla niektórych niewidocznym, ale jest znajome Polakom: to nieustanna ekspansja biurokracji, która wysysa życiowe siły i majątek ludzi. Zachód stał się wielki nie z powodu papieromanii i przepisów, ale przez to, że pozwolono ludziom na pogoń za własnymi marzeniami i na spełnianie własnego przeznaczenia.

Stawiamy wiarę i rodzinę, a nie rząd i biurokrację, w centrum naszego życia.

Nasze wartości zwyciężą. Nasi ludzie pójdą dalej. A nasza cywilizacja zatriumfuje. A zatem, i wspólnie, walczmy jak Polacy – dla rodziny, dla wolności, dla ojczyzny, dla Boga.

Jak te słowa mają się do aktualnego stosunku Minister A. Zalewskiej i Ministerstwa Edukacji Narodowej do rodzin polskiej edukacji domowej, doskonale nam wszystkim wiadomo. Im dalej, tym gorzej! Nie warto tego komentować! Szkoda czasu i atłasu!

A tymczasem Pani Premier dziś, w porannych „Sygnałach dnia” radiowej Jedynki stwierdziła, iż „Każdy, kto jest członkiem Rządu musi, … musi pamiętać o tym, że jesteśmy na służbie. Wcześniej zauważyła też, że „Ocena Rządu dzieje się na bieżąco. (…) Ja oceniam również moich Ministrów.

Tak powiedziała Pani Premier! Czy to jednak prawda?!

My jako rodzina wiemy, że jeśli polski obywatel składa skargę na wyżej wspomnianą Panią Minister i jej podwładnych do Pani Premier, to ta skarga zostaje przekazana do rozpatrzenia … tejże Pani Minister, a ona przekazuje ją wedle „właściwości” urzędnikowi, którego skarga dotyczy (sic!). Nie ma to, jak być sędzią we własnej sprawie! Hulaj urzędnicza duszo, piekła nie ma!!!

23:13, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 lipca 2017
Dziś pożegnaliśmy Księdza Kanonika Leona Kamińskiego

19:17, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 lipca 2017
O chodzeniu po drzewach

Jak to się sprawy lubią splatać. Pojawiają się niekiedy całymi seriami, wywołując człowieka do tablicy, a w dodatku zachęcają do zajrzenia na „lewą stronę” regularnego z pozoru haftu i, w efekcie, do „odbrązawiania” pomnikowych postaci.

Pisałam ledwo co o manewrach angielskich arystokrato-socjalistów, wykorzystujących to, co robią „fantazyjne” para-szkoły, jako argumentu przeciwko edukacji domowej, bo to rodzice e.d. swoje dzieci tam posyłają. Pływanie w strumyku nie zastąpi wiedzy o symbolach kulturowych, płynącej z lektury Biblii i greckich mitów, w ich fragmentach poświęconych morskim stworom. Owo pływanie może sprawiać przyjemność i może okazać się użyteczne, ale „głowy” raczej nie rozwija.

O specyficznie harmonijnym wiązaniu edukacji „serca”, „rąk” i „głowy” pisywał kiedyś, jak się o nim powiada, „ojciec edukacji współczesnej”, szczególnie jej wczesnoszkolnego etapu, niejaki Johann Heinrich Pestalozzi. To on zaproponował model szkoły, w którym dzieciom w młodszym wieku szkolnym „zagospodarowuje się” czas na praktyczne robótki ręczne, na grupowe zajęcia plastyczne i muzyczne, na zajęcia sportowe, rezygnując z edukacji umysłowej, bo … są na to za małe. Owo „upupianie” jest ulubioną i odwieczną strategią dorosłych. A jaki mogą mieć w tym interes?

Pestalozzi (alias Alfred), może dlatego, że sam był założycielem genewskiej gałęzi bawarskiego stowarzyszenia Iluminatów (Oświeconych) - realizujących masońską ideologię rugowania tradycyjnych więzi: rodzinnych, sąsiedzkich i religijnych, na rzecz podległości względem słusznego „porządku społecznego” służącego elitom Państwa - proponował swój model dla utrzymania porządku politycznego, dla nauczenia dzieci chłopskich i robotniczych akceptacji swego miejsca w świecie i rezygnacji z ambicji rozumienia, a już tym bardziej, uchowaj Wielki Architekcie Świata, z prób zmieniania tego świata na lepsze. W zamian za to dzieci w szkole miały swój czas „spędzać”, tj. jakoś go ze swej biografii usuwać.

John Taylor Gatto uważa, że ten celowy tryb postępowania (który dziś walnie wspiera, mocno przez elity finansowana, popkultura) prowadzi do „odmóżdżenia” dzieci i młodzieży, którą stać na to, by w kształceniu ogólnym, obok rzeczy praktycznie i moralnie istotnych, uczyć się poważnych spraw z historii, filozofii, literatury, sztuki i teologii.

W swej miłości do wyimaginowanego dziecka, manipulatorską „metodę Pestalozziego” wdrażają dziś (pomińmy świadome nadużycia na tym polu) zwolennicy wielu alternatywnych rozwiązań edukacyjnych. O sancta simplicitas!

Skoro już (jak twierdzą ewolucjoniści) zeszliśmy z drzewa, to droga w drugą stronę, by siedzieć tam na stałe, raczej nas w rozwoju, ani indywidualnym, ani gatunkowym nie posunie! 

17:13, mamareszke
Link Dodaj komentarz »
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31